Samorząd stworzył szansę

0

Lokalni działacze z Opola zmagali się z pozoru błahymi sprawami jak znalezienie pierwszej siedziby dla samorządu czy… zakup maszyny do pisania. O wyzwaniach tamtych dni, w rozmowie z Jerzym Mosoniem, opowiada były dziekan OIRP w Opolu Zygmunt Baranowski.

Jakie panowały nastroje wśród kolegów w czasie kształtowania się zawodu radcy prawnego?

Wszyscy z niecierpliwością oczekiwali na moment uchwalenia ustawy o radcach prawnych. Dla mnie to była duża satysfakcja, że po wielu latach starań, oczekiwań, ale też wsparcia ze strony niektórych przedstawicieli adwokatury, zasiadających w Sejmie, jak również ze strony partii politycznych, nastał wreszcie klimat dla naszej inicjatywy. Mimo, że mieliśmy wtedy stan wojenny, ówczesne władz zdecydowały się usankcjonować ten nowy zawód,  który w zasadzie funkcjonował od wielu lat, czyli od 1961 roku tj. od momentu obowiązywania Uchwały nr 533 Rady Ministrów z dnia 13 grudnia 1961 r. w sprawie obsługi prawnej przedsiębiorstw państwowych, zjednoczeń oraz banków państwowych.

Pamiętam, że odczuwaliśmy ogromną radość z tego, że będziemy mieć własny samorząd, w którym będziemy mogli rozwijać nasze aspiracje zawodowe i ambicje.

Proszę odnieść się właśnie do tych aspiracji, ale w wymiarze lokalnym.

W każdym województwie powstał komitet organizacyjny. Miał on pełnomocnika wyznaczonego przez Komitet Krajowy. Naszym przewodniczącym był wtedy mecenas Mirosław Karpiński, który wniósł wiele serca i pracy w tworzenie tej struktury samorządowej, jaką była Okręgowa Izba Radców Prawnych w Opolu. Można by tu jeszcze wymienić nieżyjącego już mecenasa Kazimierza Włodarczyka, pierwszego dziekana OIRP w Opolu, a także kolegę Wiesława Ruska z Częstochowy, późniejszego prezesa Krajowej Rady Radców Prawnych. Nie można zapomnieć także o  radcy prawnym Rudolfie Klyszczu Dyrektorem Wydziału Prawnego Urzędu Wojewódzkiego w Opolu, a później znakomitym sędzią Naczelnego Sądu  Administracyjnego. Osób, które przysłużyły się sprawie, osób które pomagały w rozwiązywaniu także praktycznych problemów było bardzo wiele.

 Z jakimi problemami zmagaliście się na początku funkcjonowania?

Mieliśmy problemy, które dziś mogłyby wydać się zabawne, od kłopotu ze znalezieniem siedziby, po brak maszyny do pisania. Trzeba bowiem pamiętać, że nie było wtedy czasy komputerów i oprogramowania – o wszystko też musieliśmy zadbać sami. Nasza pierwsza siedziba Okręgowej Izby Radców Prawnych w Opolu mieściła się przy ulicy Szymona Koszyka w budynku, którego właścicielem była firma Generalny Wykonawca Budowy Elektrowni Opole. Dzięki poparciu mecenas Katarzyny Jasionowicz udało się nam wynająć tam dwa pomieszczenia. Następnie siedziba została przeniesiona na ulicę Augustyna Kośnego do budynku Przedsiębiorstwa Budownictwa Przemysłowego nr 1. Tam wynajmowaliśmy kilka pomieszczeń w czwartej kondygnacji. Działaliśmy tam aż do czasu przekazania budynku do dyspozycji Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Opolu.

Zaciekawił mnie Pan tą maszyną do pisania – trzeba było mieć specjalną zgodę na zakup takiego sprzętu?

Nie, nie sądzę. A w każdym razie nic o tym nie wiem, bo zakupem zajmował się pracownik naszego biura. Początkowo urządzenia użyczał nam grzecznościowo jeden z naszych  kolegów,  później Izba  kupiła  maszynę w centrali zaopatrzenia w materiały biurowe. Sprowadzaliśmy ją z Wrocławia.

Panie Mecenasie, co z perspektywy czasu uważa Pan za największą zdobycz powstania zawodu radcy prawnego?

Z mojej perspektywy, pomijając fakt, że w czasie kształtowania się zawodu radcy prawnego byłem młodym człowiekiem, a przez pewien czas nawet najmłodszym dziekanem izby w kraju, to uważam, że samorząd stworzył dla wielu osób znakomitą, wręcz niepowtarzalną okazję poznania wielu ludzi,  poznałem takie osobowości  jak pierwszy Prezes KRRP Józef Zych,  Zenon Klatka, Andrzej  Hanusz, Dariusz Sałajewski, Andrzej Kalwas,  Maria Staniszkis, wszystkich nie sposób wymienić.