Kwestia sumienia rzemieślnika

0

O tym, jak z biegiem lat zmienia się znaczenie tego samego przepisu i jak w historii sądownictwa zapisał się pewien łódzki drukarz. W czerwcu wybrzmiał kolejny głośny akord sprawy o wykroczenie, która okazała się sporem światopoglądowym toczonym z udziałem Prokuratora Generalnego, Rzecznika Praw Obywatelskich i Sądu Najwyższego. A to prawdopodobnie jeszcze nie koniec i sprawa może dotrzeć nawet przed trybunały europejskie.
Sąd Najwyższy oddalił właśnie kasację Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobry, wnoszącego o uniewinnienie pracownika drukarni Adama J. W 2016 r. łódzki sąd, wyrokiem nakazowym, skazał go na 200 zł grzywny za bezzasadną odmowę wykonania usługi Fundacji LGBT Business Forum. Był nią druk materiałów informacyjnych według przygotowanego przez fundację projektu – drukarni pozostało tylko wykonanie wydruku, żadne prace projektowe nie były wymagane. Tymczasem drukarze powiedzieli nie. „Odmawiam wy-konania rollupu z otrzymanej grafiki. Nie przyczyniamy się do promocji ruchów LGBT naszą pracą” – napisali w e-mailu do fundacji.
W całym procesie sądowym poszło o artykuł 138 Kodeksu wykroczeń, istotny dla całej branży usługowej. Brzmi on: „Kto, zajmując się zawodowo świadczeniem usług, żąda i pobiera za świadczenie zapłatę wyższą od obowiązującej albo umyślnie, bez uzasadnionej przyczyny, odmawia świadczenia, do którego jest obowiązany, podlega karze grzywny”.
Klauzula sumienia
Czy w takiej sprawie, z takim przepisem można mówić o klauzuli sumienia? A jeśli tak, to jakie argumenty o tym przesądzają? Badał to łódzki sąd rejonowy, gdzie trafił wniosek o ukaranie drukarza za bezzasadną odmowę wykonania usługi. Pracownik drukarni podtrzymywał, że miał powody, by nie brać tej sprawy. Były nimi jego przekonania religijne.
Sąd zbadał sprawę i orzekł, że drukarz popełnił wykroczenie i należy mu się grzywna. Nie można było od-mówić druku, bo nie podoba się jego treść – która nie narusza prawa – stwierdził sędzia. Dla porównania sąd przywołał przykład firmy hostingowej, dostarczającej internet, która nie ma prawa odmawiać utrzymywania stron o tematyce religijnej – jeśli np. prowadziłby ją ateista.
Po tym wyroku do „sprawy drukarza” wkroczył minister sprawiedliwości-prokurator generalny Zbigniew Ziobro. Wytoczoną drukarzowi sprawę uznał za „łamanie wolności sumienia”, a w apelacji do sądu odwoławczego prokurator wnosił o uniewinnienie Adama J., którego, oprócz prokuratury, wsparła także fundacja Or-do Iuris. To wtedy w obronie drukarza zaczęto używać argumentu klauzuli sumienia. Pokrzywdzoną fundację LGBT wsparli Kampania Przeciw Homofobii, a także Rzecznik Praw Obywatelskich – swoimi publicznymi wypowiedziami.
Sąd odwoławczy w najważniejszej części utrzymał wyrok w mocy – uznając odpowiedzialność drukarza za wykroczenie. Zmiana polegała na tym, że sąd zmienił decyzję co do grzywny i odstąpił od jej wymierzenia. Ale ustalenie, że odmowa wydruku naruszała prawo, została utrzymana w mocy i wyrok się uprawomocnił. Znów podniosła się temperatura wypowiedzi osób publicznych na temat sprawy. – To niebezpieczny precedens. Burzy wolność myśli, przekonań i poglądów, a także swobodę gospodarczą polegającą na dowolności transakcji. Stawia w uprzywilejowanej pozycji fundację reprezentującą środowiska mniejszości seksualnych, a łamie wolność sumienia pracownika, który ma prawo nie popierać homoseksualnych treści – komentował minister Ziobro. Przeciw jego słowom ponownie protestował Adam Bodnar.
I w tym stanie rzeczy sprawa trafiła do Sądu Najwyższego, bo kasację wniósł w niej Prokurator Generalny. Tak oto SN uzyskał rzadką możliwość wydania orzeczenia w sprawie o wykroczenie. Tego typu sprawy do najwyższej instancji sądowej trafiają sporadycznie, gdy jest problem prawny dostrzeżony przez prokuratora generalnego lub Rzecznika Praw Obywatelskich.
Jeszcze jeden kruczek
Ale w tej sprawie, w której miał się wypowiedzieć Sąd Najwyższy, pewną rolę odegrał jeszcze jeden fakt – art. 138 Kodeksu wykroczeń został zaskarżony do Trybunału Konstytucyjnego. Autorzy skargi, prawnicy Ordo Iuris, argumentują, że przepis dyskryminuje osoby wierzące – skoro na jego podstawie każdy usługodawca musi wykonać każdą usługę, nawet usługodawca wierzący zmuszony do robienia czegoś, co narusza jego religijne uczucia.
W każdym razie 7 czerwca sprawą zajął się na rozprawie Sąd Najwyższy. I tu niespodzianka: prokurator Ja-cek Radoniewicz wniósł o zawieszenie postępowania kasacyjnego do czasu rozpoznania sprawy przez TK. Niespodzianka druga: Sąd Najwyższy uznał, że nie ma takiej potrzeby, bo kwestię ewentualnego naruszenia prawa przez sąd odwoławczy rozpozna sam. Od razu przypomniały się wydarzenia sprzed 20 lat, gdy po wejściu w życie konstytucji z 1997 r. Sąd Najwyższy kierowany przez prof. Lecha Gardockiego i Trybunał Konstytucyjny z prezesem Markiem Safjanem przeżywały „ciche dni”. To wtedy ucierały się relacje i zasady dokonywania oceny konstytucyjności przepisów. Prezes Safjan podczas dorocznego zgromadzenia sędziów TK publicznie ubolewał, że Sąd Najwyższy nie zadaje pytań prawnych. Prezes Gardocki nie został mu dłużny, odpowiadając uszczypliwie: pyta ten, kto nie zna odpowiedzi. Tym razem jednak powody tarć między SN, jeszcze przed „dobrą zmianą”, i TK, w którym już ona nastąpiła, są zupełnie innego rodzaju.
Skoro więc wniosek oskarżyciela przepadł i SN przystąpił do merytorycznej rozprawy, prokurator Rado-niewicz przekonywał, że sąd powinien uniewinnić drukarza, bo – oprócz argumentów o wolności sumienia – między fundacją a drukarnią nie doszło do umowy i nie uzgodniono warunków wykonania usługi.
Sąd Najwyższy odroczył ogłoszenie wyroku i ostatecznie kasację prokuratury oddalił, uznając zapadłe wy-roki za prawidłowe.
Uzasadniając to orzeczenie, sędzia SN Andrzej Ryński odwoływał się także do katechizmu Kościoła katolickiego. – Fundacja walczy o równe traktowanie osób LGBT w miejscu pracy. Jeśli zestawimy to z poglądami Kościoła co do traktowania osób o innej orientacji seksualnej, to okaże się, że w kontekście szóstego przykazania katechizm nakazuje traktowanie tych osób przez członków wspólnoty katolickiej z szacunkiem, współczuciem i delikatnością przy unikaniu wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji – cytował sędzia Ryński. Obalił też argument prokuratury o braku umowy. – Zostały uzgodnione cena usługi i wszystkie parametry techniczne wydruku i oferta została przyjęta przez osobę zamawiającą, a e-mail od obwinionego określał, w jakim formacie należy przygotować pliki do wydruku, co oznacza, że w sposób dorozumiany zaakceptował i potwierdził fakt zawarcia tej umowy. Czyli potwierdził zamiar wykonania usługi – wyjaśniał.
Takie rozstrzygnięcie spowodowało, że środowiska LGBT ogłosiły sukces w walce o zasady równości i niedyskryminacji.
Warto jednak zauważyć, że w tej sprawie stało się coś doniosłego. Sąd Najwyższy na nowo zinterpretował bowiem znaczenie przepisu art. 138 Kodeksu wykroczeń, uchwalonego jeszcze w latach 70. minionego wieku. Wtedy miał on na celu walkę z niedoborami na rynku. Ale dziś pełni funkcję gwarancyjną i zapobiega dyskryminacji. Nie tylko osób LGBT, bo dotyczy też np. odmowy wstępu do sklepu osobom na wózkach, niewidome-mu z psem przewodnikiem czy odmowy obsłużenia osoby bezdomnej. Sąd Najwyższy potwierdził, że przedsiębiorcy muszą profesjonalnie świadczyć usługi, jakie oferują publicznie, i że nie mogą ich odmawiać, powołując się na wolność gospodarczą, jeżeli wyłączną przyczyną tej odmowy jest cecha osobista klienta. Nie wy-klucza to oczywiście powoływania się na klauzulę sumienia, ale nie w tej sprawie. Tutaj drukarz ani jego stronnicy argumentów nie mieli.
Czy to koniec? Otóż nie. Czekamy bowiem, co zrobi Trybunał Konstytucyjny. Jeśli uzna zaskarżony przepis za sprzeczny z ustawą zasadniczą, otworzy to drogę do domagania się wznowienia postępowania w całej sprawie i uwolnienia drukarza od winy. Taki scenariusz jest niewykluczony. Ale dziś trudno przewidzieć, co będzie szybsze: Trybunał czy przedawnienie.

Podobnie, ale inaczej
W „sprawie drukarza” często odwoływano się do przypadku cukiernika z Kolorado, który, powołując się na swe przekonania co do małżeństwa, odmówił w 2012 r. parze gejów upieczenia specjalnego tortu ślubnego. 4 czerwca Sąd Najwyższy USA uznał, że Komisja Praw Człowieka w Kolorado – wydając na podstawie prawa antydyskryminacyjnego nakaz o „zaprzestaniu dyskryminowania par jednopłciowych przez odmawianie im sprzedaży tortów” – naruszyła konstytucję. Obie sprawy mają pewną część wspólną, ale wiele je też różni. Amerykański cukiernik oświadczył bowiem, że nie zaprojektuje i nie wykona dla pary gejów specjalnego wyrobu (jak twierdził, „Jezus by tak nie zrobił”), ale był gotów sprzedać im tort z bieżącej oferty jego zakładu. W grę wchodził więc również rodzaj dzieła, a nie zwykła usługa, jaką jest wydruk przygotowanego projektu.