Niespłacanie długów jako delikt dyscyplinarny

0

Ostatnimi czasy coraz częściej w naszym środowisku rozważany jest problem, czy brak wywiązywania się przez radcę prawnego z zobowiązań cywilnoprawnych, a w szczególności brak regulowania przez niego należności związanych z zaciągniętymi kredytami lub pożyczkami, może być uznany za delikt dyscyplinarny. Narasta bowiem liczba spraw kierowanych do organów dyscyplinarnych samorządu, w których zarzuca się radcom nieterminowe regulowanie należności bądź wręcz unikanie spełniania świadczenia. Skarżący kwalifikują najczęściej zarzucane czyny jako naruszające godność zawodu, choć zdarzają się również odwołania do ustawowej przesłanki postępowania sprzecznego z prawem.

Zwolennicy koncepcji zakładającej, że zasygnalizowane wyżej postępowanie może być interpretowane jako wypełniające znamiona deliktu dyscyplinarnego, z zainteresowaniem – jak przypuszczam – przyjęli niedawne rozstrzygnięcie zapadłe przed Sądem Najwyższym. W wyroku z 13 stycznia 2020 r. (II DSI 54/19) sąd ten uznał, że nieregulowanie przez prokuratora zobowiązań finansowych jest sprzeczne ze staniem na straży praworządności, narusza godność zawodu i szkodzi jego wizerunkowi. W sprawie tej rozpatrywano skargę na prokuratora, który zaciągał kredyty i pożyczki, w części nie spłacał ich w terminie, a w części nie regulował w ogóle. Zostało wszczętych przeciw niemu 16 postępowań komorniczych opiewających łącznie na kwotę blisko 250 tys. zł.

Co istotne, na kanwie tego przypadku trudno orzec, na ile Sąd Najwyższy intencjonalnie wyraził szerszą, nieograniczoną do prokuratorów opinię. Otóż zdaniem składu orzekającego od osób, które wykonują zawody prawnicze, trzeba wymagać „ponadprzeciętnych standardów zachowania” nie tylko w życiu zawodowym, lecz także prywatnym. Oznacza to, że od osób takich należy oczekiwać przestrzegania porządku prawnego w każdym aspekcie życia, gdyż powinny one swym postępowaniem wyznaczać pewne prawidłowe wzorce zachowań społecznych. Zdaniem zaś Sądu Najwyższego niespłacanie zobowiązań finansowych jest sprzeczne z jednym z fundamentów prawa cywilnego w postaci nakazu dotrzymywania umów, takiego pozytywnego wzorca nie realizuje i nie daje się pogodzić z będącą celem działania prokuratora obroną praworządności.

Moim zdaniem wyżej wyłożonego poglądu nie można wprost odnieść do sytuacji występujących w samorządzie radców prawnych. Przede wszystkim warto zwrócić uwagę na istotową różnicę występującą w statusie zawodowym prokuratora i radcy prawnego. W pierwszym wypadku mamy bowiem do czynienia z funkcjonariuszem publicznym, który jest bezpośrednią emanacją władzy państwa, osobliwie (wraz z sądami karnymi) w sferze monopolu stosowania przez państwo ius puniendi. W drugim przypadku natomiast odnosimy się do wolnego zawodu, który wprawdzie mieści się w szeroko pojętym systemie wymiaru sprawiedliwości, ale który jednocześnie nie jest częścią bezpośredniej władzy publicznej i któremu nie przysługuje bezpośrednio status funkcjonariusza publicznego. Powoduje to, że struktura dyscyplinarna nie ma charakteru państwowego, lecz samorządowy, a w konsekwencji że ingerencja dyscyplinarna samorządu może odbywać się tylko w granicach wyznaczonych przez art. 17 ust. 1 Konstytucji RP. Dlatego też reakcja samorządu byłaby dopuszczalna wyłącznie wówczas, gdyby niegodne lub sprzeczne z prawem zachowania obwinionego radcy były związane ze statusem wynikającym z przynależności do samorządu. Innymi słowy chodzi tu o brak uiszczania zobowiązań zaciągniętych w związku np. z prowadzeniem kancelarii czy w wyniku skorzystania z propozycji kredytowych przygotowywanych przez niektóre banki dla wolnych zawodów. Co jednak istotne, nawet w takich przypadkach, aby mogło dojść do uznania, że postępowanie radcy prawnego narusza godność zawodu lub że jest sprzeczne z prawem, musi nastąpić ustalenie, że mamy do czynienia z czynem zawinionym.Przywołany wyrok SN ma istotne znaczenie z jeszcze jednego powodu. W przedmiotowej sprawie stwierdzono bowiem ograniczoną poczytalność obwinionego i początkowo, oceniając, że jest to przypadek mniejszej wagi, odstąpiono od wymierzenia kary. Sąd Najwyższy uznał jednak, że także w przypadkach mniejszej wagi i przy ograniczonej poczytalności na obwinionego można nałożyć karę dyscyplinarną. W tym wypadku SN uznał, że reakcją właściwą za niespłacanie długów będzie kara nagany.