Usprawnić pracę sędziów

0

Rozmowa z prof. Wojciechem Popiołkiem, radcą prawnym i Przewodniczącym Społecznej Komisji Kodyfikacyjnej

Pierwsze posiedzenie Społecznej Komisji Kodyfikacyjnej odbyło się – nomen omen – 13 grudnia 2017 roku w siedzibie Naczelnej Rady Adwokackiej w Warszawie. Ten grudniowy termin to był przypadek?

To naprawdę była przypadkowa data, choć przypadki bywają symptomatyczne. Dlatego nie należy całkowicie ignorować tego faktu…

Co zdecydowało o podjęciu inicjatywy powołania Komisji?

Z przykrością obserwujemy zmiany, jakie od dwóch lat wprowadzane są w tym obszarze w naszym kraju. Szanse na przebicie się pojedynczych inicjatyw, które miałyby temu procesowi przeciwdziałać z zewnątrz, są skazane na niepowodzenie. Zlikwidowano na przykład Komisję Kodyfikacyjną Prawa Cywilnego. W jej miejsce powołano, co prawda Akademicki Projekt Kodeksu Cywilnego, zrzeszający grono akademików. Nie zajmują się oni jednak zagadnieniami dotyczącymi na przykład poprawą warunków pracy sędziów albo tym, żeby sprawy sądowe toczyły się sprawniej niż ma to miejsce od lat. Żeby sąd funkcjonował szybciej i działał sprawniej, a ogłaszane przezeń wyroki – jak to niekiedy bywało – nie były oderwane od rzeczywistości. Co zrobić, żeby obywatel miał łatwiejszy dostęp tyleż do sądów, co do całego wymiaru sprawiedliwości? O tym wszystkim dyskutowaliśmy na Kongresie Prawników Polskich, gdzie zrodziła się inicjatywa powołania ciała, które przygotowywałoby projekty wskazujące m.in. kierunki zmian oraz konkretne rozwiązania poszczególnych problemów.

Czego dotyczyło pierwsze posiedzenie Komisji?

Rozpisaliśmy plan pracy na najbliższy kwartał. Mamy się spotykać raz na miesiąc i omawiać konkretne projekty ustaw bądź też założenia systemowe, których nadrzędnym celem jest usprawnienie pracy sądów.

Od dawna panuje konsens, że sprawowanie wymiaru sprawiedliwości w Polsce wymaga zmian. To jest bezsporne. Oczywiście nie chodzi tu o zmiany kadrowe, ale o zmiany pewnych procedur, organizacji pracy sądów czy też samego otoczenia około sądowego.

Na co Komisja zamierza kłaść większy nacisk: na tworzenie konkretnych projektów, ułatwiających obywatelom dostęp do wymiaru sprawiedliwości czy też na wskazywanie, w jaki sposób sądy i sędziowie winni działać sprawniej?

Nie da się tych dwóch ścieżek naszej aktywności rozdzielić. Jedna jest de facto powiązana z drugą. Projekty ustaw, nad którymi już rozpoczęliśmy pracę albo, nad którymi zamierzamy dywagować w przyszłości, mają służyć usprawnieniu funkcjonowania sądów. Przygotowując konkretne regulacje ustawowe chcemy dać sędziom narzędzia do lepszego wykonywania przez nich zawodu. Będziemy poszukiwać takich rozwiązań prawnych, które pozwolą usprawnić pracę sądów. Żeby były szybsze w podejmowaniu decyzji, a w niektórych obszarach nawet tańsze dla obywatela. Przyjęliśmy również, na tym etapie, że nie będziemy się zajmować – co do zasady – prawem materialnym.

Czego mogą się spodziewać obywatele, którzy z jednej strony stosunkowo często korzystają z pomocy sądów, z drugiej zaś równie często narzekają na przewlekłość postępowań czy także niekompetencję niektórych sędziów?

Naszą pracę zaczęliśmy od rozważenia kwestii optymalizacji kosztów sądowych. W tej sprawie jesteśmy w opozycji wobec tego, co obecnie powstaje podobno w ministerstwie sprawiedliwości, które postuluje znacząco podwyższyć koszty postępowań sądowych. Chodzi tu o wysokość stawek od poszczególnych czynności (przed)sądowych. W tym kontekście już teraz analizujemy kwestię alokacji tychże kosztów, które dzisiaj są niemądrze lokowane. Przy całej sympatii dla współobywateli, mamy w sobie ducha pieniactwa. Lubimy się długo i namiętnie procesować. A jeżeli jest to jeszcze stosunkowo niedrogie, to, czemu nie ciągnąć tego w nieskończoność. I ten proceder chcielibyśmy ukrócić.

Inny przykład. Jak petent chce dostać odpis wyroku sądowego, to musi zapłacić np. 10 zł. A jeżeli chce otrzymać wyrok z uzasadnieniem (które musi napisać sędzia), to mimo że jest to zadanie czasochłonne, nic nie kosztuje. Na domiar złego, wiele z tych uzasadnień (po które petenci sięgają najchętniej) powstaje bezcelowo, bo strony sporu nie zamierzają się już dalej procesować.

Jako Komisja postulujemy również wyłączenie z sądów kwestii decyzji o zwolnieniu stron od kosztów sądowych. To jest dodatkowe obciążenie dla tych sądów. Pomysł jest taki, żeby decyzje w tej sprawie podejmował na przykład MOPS czy inne tego typu instytucje, których zadaniem jest udzielenie pomocy najbiedniejszym obywatelom.

Analizowaliśmy również system bezpłatnej pomocy prawnej, który co prawda funkcjonuje w naszym kraju, ale z naszej wiedzy i obserwacji, dość marnie. Też rozważamy, co zrobić, żeby go usprawnić.

Dostrzegamy również problem kompetencji biegłych sądowych. Martwi nas coraz niższa jakość przygotowywanych przez nich opinii. Mamy świadomość, że ich nieefektywna praca powoduje przedłużające się procesy sądowe. W tym kontekście rozważamy inne sposoby ich powoływania oraz ocenę jakości wykonywanej przez nich pracy.

Innym pomysłem, nad którym już proceduje Komisja, jest powołanie tzw. społecznych sędziów handlowych.

To jest jedna z naszych odpowiedzi na usprawnienie dostępu obywateli do systemu ławniczego poprzez udział w wymiarze sprawiedliwości w sądach powszechnych. Ten system funkcjonuje od lat i się, niestety, nie za bardzo sprawdza. Problem znany jest od lat. Nasz pomysł polega na ustanowieniu tzw. społecznych sędziów handlowych. Ich praca polegałaby na wsparciu sędziów przy orzekaniu w bardziej skomplikowanych sprawach gospodarczych, biznesowych. Byłby to kolejny krok na drodze coraz większej profesjonalizacji wymiaru sprawiedliwości poprzez udzielanie sędziom specjalistycznej pomocy merytorycznej.

Rzecz w tym, że taki ławnik, żeby rzeczywiście dobrze pełnił swoją rolę, musi być wysokiej klasy specjalistą. Niełatwo takich znaleźć, a co dopiero skłonić do działania pro bono.

Mamy świadomość, że nasz postulat dotyczący tzw. społecznych sędziów handlowych jest trochę naiwny. Dlatego musimy się temu jeszcze baczniej przyjrzeć i rozważyć, czy uda się go wprowadzić w życie. Na razie pomysł jest taki, że sędziów miałyby wybierać sejmiki wojewódzkie, a kandydatów zgłaszałyby by sformalizowane środowiska gospodarcze (izby, stowarzyszenia gospodarcze itp.). Pytanie, czy uda się tylu chętnych zebrać (w skali kraju).

To może lepiej postawić na mediacje gospodarcze?

Pracujemy już nad założeniami systemowymi w tej sprawie. Ich celem byłoby rozbudowanie zakresu mediacji gospodarczych. To jest jednak dość gorący temat nawet w gronie członków Komisji. Jedni uważają, że Polacy nie mają skłonności do prowadzenia mediacji. Inni zaś są wielkimi zwolennikami tej formy rozwiązywania sporów między stronami.

Wspominał pan już o tym, że decyzje w sprawie zwolnienia obywateli z opłat sądowych mogłyby podejmować instytucje pozasądowe. Mogłoby to dotyczyć również wielu innych spraw.

Po 1989 roku ludzie ponownie uwierzyli w niezawisłe sądy. Od początku lat 90. nasilała się tendencja, zgodnie, z którą coraz więcej nierozwiązanych sporów kończyło się na wokandzie. Z czasem sądy zostały zawalone ogromną liczbą bezsensownych spraw. Dopiero w 2015 roku przyjęto ustawę, w myśl której część spraw – dotyczących konsumentów – przejął UOKiK. Pojawiły się przepisy o notarialnym poświadczeniu dziedziczenia. My idziemy jeszcze krok dalej. Myślimy o wyłączeniu spod jurysdykcji sądów spraw typowo administracyjnych. Zastanawiamy się m.in. nad umożliwieniem notariuszom – zgodnie z konstytucją z 1997 r. – wydawanie czegoś na kształt nakazu zapłaty. Rozważamy również szereg zmian, które dałoby się wprowadzić do procedury cywilnej, a w przyszłości niewykluczone, że również karnej.

Gdzie zamierzacie zgłaszać oraz ogłaszać owoce Waszej pracy?

Będziemy się kontaktować z posłami, z resortem sprawiedliwości etc. Nasze projekty ustaw będziemy również upubliczniać na naszej stronie internetowej oraz w innych środkach masowego przekazu.

Dziękuję za rozmowę.