Prawnicy to najlepsi kandydaci na szpiegów

0

ROZMOWA Z VINCENTEM V. SEVERSKIM, ABSOLWENTEM PRAWA, AUTOREM POWIEŚCI SZPIEGOWSKO-KRYMINALNYCH I BYŁYM OFICEREM POLSKIEGO WYWIADU

Czy oficer Agencji Wywiadu – płk Roman Leski, jeden z najważniejszych bohaterów pana dwóch ostatnich książek – „Zamęt” i „Odwet” – mógłby być prawnikiem z wykształcenia? 

Ujawnię to dopiero w trzecim tomie obecnej serii, której głównym bohaterem będzie właśnie Leski. Prawdą jest jednak, że prawnicy mają najlepsze kompetencje do pracy w wywiadzie. Służby specjalne zawsze szukają pracowników w pierwszej kolejności wśród nich. Tak samo robią również nasi koledzy w innych zachodnich służbach.

Vincent V. Severski, fot. Magda Kuc

A o jakie szczególnie przydatne w zawodzie agenta wywiadu kompetencje prawników chodzi?

Poczynając od znajomości prawa, bo my zajmujemy się de facto jego łamaniem. Tyle że nie w Polsce, lecz za granicą. A żeby prawo łamać, trzeba je najpierw bardzo dobrze znać i rozumieć. Drugi element to dobra znajomość funkcjonowania państwa jako takiego. Prawnicy wiedzą, jak ono działa, jakie są jego mechanizmy, czy też w jaki sposób są wypracowywane decyzje. Wreszcie trzeci zasadniczy element to psychologia. Już podczas studiów przyszli adepci prawa uczą się rozpoznawać i właściwie rozróżniać prawne i pozaprawne zachowania ludzi. 

Prawnicy są też do bólu logiczni, ale bywają również sztywni, zamknięci w sobie… Tu dotykamy innego wymiaru – predyspozycji człowieka do wykonywania zawodu szpiega.

Można sobie wyobrazić człowieka, który znakomicie rozumie prawo i czuje jego ducha, ale w zawodzie szpiega nigdy się nie odnajdzie, choćby nawet bardzo tego chciał. Jak wiadomo, przychodzą do nas kandydaci po bardzo różnych kierunkach studiów. Jednym z naszych najlepszych oficerów, planujących wiele istotnych operacji specjalnych, była dziewczyna po weterynarii. Jej sposób myślenia o naszej pracy był taki, jak w biologii mówi się o konstrukcji organizmu. Wiedziała, jak organizm działa, że wszystko ze wszystkim musi być odpowiednio powiązane. Natomiast wbrew temu, co się potocznie uważa, znajomość rzadkich języków obcych nie jest aż tak istotnym kryterium rekrutacji. Filolodzy znają wiele języków obcych, ale często mają w nich niewiele do powiedzenia. My poszukujemy ludzi, którzy mają predyspozycje do uczenia się innych języków. 

Domyślam się, że prawnicy je mają, choćby dlatego, że mają dobrą, przetestowaną w trakcie studiów pamięć.

Tak właśnie jest. To ich kolejna zaleta, którą niezwykle cenimy i wykorzystujemy. Oficera wywiadu przede wszystkim kreują jednak predyspozycje do wykonywania tego zawodu. Jeżeli one są wsparte i przefiltrowane przez odpowiednie studia, to tym lepiej. 

Zazwyczaj rekrutujecie ludzi, którzy znajdują się na ostatnich latach studiów albo są świeżymi absolwentami. Czy aplikanci albo prawnicy, którzy ukończyli aplikację, również znajdują się w kręgu zainteresowań Agencji Wywiadu?

Ustawa określa, że do służby można wstąpić przed ukończeniem 36. roku życia. Można się oczywiście samemu zgłosić, ale najlepiej, jak my sami wybieramy. Jest taka zasada, że jak ktoś bardzo chce u nas pracować, to nie będzie pracował. Dla nas najbardziej wartościowa jest taka osoba, którą sami rozpracujemy i której złożymy propozycję pracy, a ona odpowie: „To jest bardzo ciekawe, ale muszę się zastanowić”. To jest najlepsza odpowiedź.

Barierą, która może zniechęcać prawników do podjęcia pracy w wywiadzie, są niezbyt atrakcyjne zarobki. Mając do wyboru pracę w prestiżowej kancelarii za naprawdę dobre pieniądze albo służbę na rzecz ojczyzny za przeciętną pensję, decyzja wydaje się prosta…

Rzeczywiście to jest jeden z poważnych problemów, z którymi Agencja Wywiadu musi się mierzyć, bo u nas kokosów nie ma. Oferujemy pieniądze, które gwarantują w miarę poprawne funkcjonowanie. Ale też do wywiadu nie idzie się dla pieniędzy. Trzeba mieć świadomość, że to jest służba dla państwa, a nie dla jakiejkolwiek partii politycznej. Patriotyzm musi stanowić kręgosłup oficera wywiadu, bo bez niego nie da się na dłuższą metę pracować w tym fachu. Dodam jednak, że nasi koledzy w innych, zachodnich służbach też nie są świetnie opłacani. 

Kiedy ja kończyłem studia prawnicze na początku lat 80. XX w., największą nobilitacją było dostanie się na studia doktoranckie. To był prestiż. Otrzymałem nawet taką propozycję od mojego promotora. Wówczas dobrze zarabiało się też w MSW i w adwokaturze. Ale mój ojciec, kiedy się dowiedział, że nie wybrałem medycyny, tylko studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim, był bardzo niezadowolony. A mówiąc szczerze, tak naprawdę poszedłem na prawo w ślad za moją starszą siostrą, która studiowała na Uniwersytecie Jagiellońskim. W trakcie studiów ciągle balowała i mi również bardzo się to podobało. Mówię to trochę pół żartem, pół serio, ale za tym kryją się też konkretne kompetencje społeczne, tj. umiejętne funkcjonowanie w towarzystwie, chłonięcie wiedzy oraz ciekawość i otwartość na świat i ludzi. Cechy i umiejętności bardzo przydatne w naszym zawodzie. 

W jaki – jak rozumiem pozafinansowy – sposób próbujecie przekonać prawników do służby w wywiadzie? 

Przyznaję, że nie jest to proste zadanie. Dajemy im szansę na prowadzenie nie zawsze łatwego, ale na pewno bardzo ciekawego życia na dużej adrenalinie. Gwarantujemy dostęp do wiedzy o tym, jak naprawdę funkcjonują świat i ludzie. W zamian wymagamy od nich nienagannej etyki zawodowej i osobistej oraz właściwego rozumienia moralności oraz dobra i zła. 

Czyli?

Podam dwa przykłady. Do 1990 r. Al-Fatah była organizacją walczącą o wyzwolenie Palestyny. W ciągu miesiąca stała się dla nas organizacją terrorystyczną. Tylko dlatego, że nasz kraj zmienił swoich sojuszników. Do końca lat 80. gen. Ryszard Kukliński był zdrajcą, a potem został bohaterem narodowym. Do tego dochodzi właściwe rozumienie kłamstwa. Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, czym ono jest w naszym życiu. Jednym z najważniejszych narzędzi naszej pracy jest przecież manipulacja. To bardzo niebezpieczna umiejętność. Dlatego nie wolno nam jej na przykład wykorzystywać w życiu prywatnym. Uczymy naszych oficerów, jak mają manipulować ludźmi. W tym kontekście bardzo ważna jest wspomniana już wcześniej etyka. Zdobywając informacje, pracujemy z różnego rodzaju „ludzkimi odchodami”. Musimy mieć mocny kręgosłup, żeby samemu nie dać się zainfekować. Tego też uczymy naszych oficerów i jako szefowie pilnujemy ich. Po tzw. robocie sprawdzamy na wykrywaczu kłamstw oraz na różne inne sposoby. 

Oficerowie wywiadu zdobywają informacje, a te są przekazywane słownie albo znajdują się w różnych dokumentach, które trzeba umieć odpowiednio czytać i interpretować. 

Dotyka pan kolejnej niesłychanie istotnej umiejętności w naszym fachu. Oficer wywiadu musi bardzo dobrze pisać. Około 30% naszego czasu spędzamy na pracy z dokumentami. Czytanie z bardzo dobrym zrozumieniem, często w językach obcych, to jeden z fundamentów naszej pracy. Jeżeli oficer nie potrafi tego robić, nigdy nie będzie pracował w pionie operacyjnym, analitycznym czy informacyjnym.

Na jakim etapie rekrutacji czy kształcenia wyłapujecie, kto się do czego nadaje?

Proces obserwacji przyszłego oficera wywiadu rozpoczyna się od wstępnej rekrutacji i trwa przez kilka lat. Prawnicy bardzo często są lepsi od innych kandydatów już w przedbiegach. Potrafią od nich lepiej pisać, umieją precyzyjnie przelać myśli na papier i odpowiednio je uzasadnić. 

Głównym zadaniem wywiadu jest dbanie o bezpieczeństwo państwa i jego obywateli poza jego granicami. Co pan sobie pomyślał, kiedy polskie władze ujawniły listę naszych agentów?

To było działanie absurdalne, szczególnie wobec wywiadu, który jest przecież nerwem państwa i nie jest polityczny. Buduje się go przez pokolenia. Nawarstwiają się etos, doświadczenia wielu ludzi i tradycja. Jeśli wywiad dobrze pracuje, wojny są niepotrzebne. Wywiad określa zagrożenia. Zadaniem oficerów wywiadu jest mówienie prawdy. A co politycy zrobią z wiedzą, którą my im dostarczymy, to już ich sprawa. Dlatego tym bardziej to, co się wydarzyło, jest bez precedensu w historii służb specjalnych na całym świecie. Nawet w Rosji po rewolucji bolszewickiej nowe służby były budowane na bazie dawnych, carskich. Polskie służby po 1918 r. również powstawały w oparciu o oficerów służących wcześniej w państwach zaborczych. Dlatego tak ważny jest etyczno-moralny stosunek do państwa. Składamy przysięgę i ona obowiązuje nas do śmierci. Ja ją składałem w 1990 r. i obowiązuje mnie ona do dziś. Żaden rząd nie może nas z niej zwolnić. Może nas jednak poniżyć, zniszczyć. 

W jaki sposób zachęciłby pan dziś młodych ludzi, żeby pracowali dla polskiego wywiadu? 

Politycy się zmieniają, system się zmienia. Służyłem za komuny, służyłem po 1989 r. To wolna Polska zwróciła się do mnie z propozycją powrotu do służby. Byłem wtedy w Szwecji, miałem własną firmę. To był dla mnie zaszczyt, że mogłem znowu pracować dla mojej ojczyzny. Tak samo pisząc serię książek „4 N”, chciałem pokazać społeczeństwu, kim jesteśmy i co tak naprawdę robimy. Służyło to również budowie i umocnieniu naszego etosu. Stąd też bierze się moja wiara, że nasz wywiad też się kiedyś odbuduje, a ja będę miał pomysły na kolejne powieści… 

Rozmawiał Marcin Zawiśliński