Zawód radcy prawnego ukształtował się, a może lepiej powiedzieć, że przeszedł głęboką metamorfozę w samym środku stanu wojennego, czyli w sytuacji wyjątkowo trudnej dla profesjonalizacji zawodu.

Sam zawód powstał w czasie stanu wojennego i został ukształtowany przez ustawę z dnia 6 lipca 1982 roku o radcach prawnych, ale istniał i był kształtowany znacznie wcześniej przez wielu działaczy i organizacji. Dlatego trudno byłoby powiedzieć, że został ukształtowany w czasie stanu wojennego. Raczej tylko ostateczny czyli ustawowy kształt szczątkowy zalążek samorządu został mu nadany właśnie w tamtym czasie. Nie sądzę jednak, żeby miało to jakieś znaczenie.

W okresie stanu wojennego aprobata władzy była szczególnie ważna, a mimo to udało się powołać do życia zawód, że zaryzykuję takie stwierdzenie: mający najbardziej „kapitalistyczny charakter” ze wszystkich zawodów prawniczych. Jak to możliwe?

W całym okresie PRL-u aprobata władzy dla kształtowania form organizacyjnych życia społecznego była konieczna, nie tylko w czasie stanu wojennego. Co do określenia zawodu radcy prawnego, jako najbardziej kapitalistycznego ze wszystkich zawodów prawniczych, to mogę się zgodzić z takim określeniem tylko częściowo. Oczywiście można przykładać tu rozmaite etykietki, ale sądzę, że zawód radcy prawnego od zarania był i częściowo jest do tej pory, związany z działalnością gospodarczą, a przez to z kapitalizmem w znaczeniu ekonomicznym, a nie ustrojowo-politycznym. Pomoc prawna była potrzebna przecież znacznie wcześniej przed zaistnieniem samej profesji radcowskiej. Zastępcy prawni, syndycy i doradcy prawni działali także i w Polsce przedrozbiorowej.

W latach 80. system panujący w Polsce i w wielu innych państwach świata chylił się ku upadkowi, co musiała dostrzegać ówczesna władza. Czy profesjonalizacja zawodu radcy prawnego mogła być w takim razie formą przygotowania funkcjonowania państwa i społeczeństwa do gospodarki wolnorynkowej?

Wydaje mi się, że taka opinia jest dość odosobniona. Nie można przypisać radcom prawnym zapoczątkowania zmian gospodarczych. Oni się skutecznie i sprytnie wpisali w te zmiany i brali w nich znaczący udział. W takim celu np. zorganizowali w grudniu 1989 r.  Nadzwyczajny Zjazd Radców Prawnych, także po to, aby wpisać swoją działalność w nurt tych zmian, ale nie po to, by je wywołać.

Co zatem ostatecznie sprawiło, co przechyliło tę szalę na wadze decyzji, że powstał samorząd radcowski?

Podstawowym czynnikiem, który wpłynął na powstanie samorządu radcowskiego była działalność Solidarności, czyli powstanie społecznego fermentu, który doprowadził do zmiany całego ustroju państwa. Jesteśmy częścią i owocem tego ruchu.

 Czy wielu radców prawnych było w tamtych czasach członkami Solidarności?

Nikt nie przeprowadzał takich badań, ale według mojej oceny, obejmującej Kraków, Katowice, Gliwice, Tarnów i Gdańsk oraz ówczesne województwa południowe, to radcowie prawni byli jednym z ważnych elementów funkcjonowania tego ruchu. Przypomnijmy, że Solidarność powstawała najpierw w zakładach pracy, a byli w nich zatrudniani radcowie i oni właśnie pomagali związkowcom w organizowaniu i działaniach tego ruchu na „swoim” terenie. Członkami Solidarności była wtedy chyba większość radców prawnych.

 Między 1982 rokiem a 1989 było tylko siedem lat różnicy, czy radcowie prawni przeczuwali czekające ich niebawem zmiany?

Nic podobnego. Chyba nikt z nas w tamtym czasie nie spodziewał się tak szybkiego upadku systemu. Myśleliśmy raczej o sposobach na lepsze działanie gospodarki socjalistycznej. Pamiętajmy, że w następstwie wprowadzenia stanu wojennego ruch solidarnościowy został złamany. Jego struktury organizacyjne działały w utajnieniu. Entuzjazm osłabł. Radcy prawni nadal (już pod rządem ustawy) funkcjonowali jako pracownicy zakładu pracy, byli rejestrowani w okręgowych komisjach arbitrażowych. Z wielkim trudem powstawały pojedyncze, nowe formy wykonywania zawodu w kancelariach i spółkach. Zadaniem obsługi prawnej było nadal uczestnictwo w formalnym działaniu planowanego centralnie obrotu gospodarczego, czyli opiniowaniu umów, czynnym udziale w sporach arbitrażowych oraz pomocy prawnej w działalności zarówno zewnętrznej, jak i wewnętrznej „zakładów pracy”.

Jak długo czekali prawnicy na ukształtowanie się zawodu radcy prawnego?

Dążenia do tego by utworzyć odrębny prawniczy zawód radcy prawnego pojawiły się już w latach sześćdziesiątych, na poziomie dyskusji. Tak ukierunkowali swoją działalność członkowie Zrzeszenia Prawników Polskich w utworzonych przy kilku wojewódzkich zarządach ZPP „kołach radców prawnych” oraz adwokaci nie wykonujący zawodu ale pozostali na listach, w „komisjach radców prawnych” przy okręgowych izbach adwokackich. Niestety ZPP było stowarzyszeniem prawniczym  o budowie hierarchicznej, posiadało tzw. czapkę organizacyjną, czyli Zarząd Główny. W tym gremium , w PRL, większość stanowili członkowie umundurowani, noszący ordery i gwiazdki, a nawet wężyki na pagonach oraz notable partyjni, oni zatem decydowali o kierunkach działalności całego stowarzyszenia. O samodzielności i niezależności mogli wtedy myśleć tylko działacze adwokaccy.

Zrzeszenie miało wtedy jeszcze charakter ogólny – grupowało wszystkich prawników, pewnie dlatego wielu młodych ludzi może myśleć, że zmarnowano szansę na jeden zawód prawniczy łączący kompetencje radców i adwokatów. A teraz odwrócenie tego  jest trudne. Czemu służyć miał ten podział? Czy rozważano w ogóle utworzenie jednego zawodu?

Po II wojnie światowej, po krótkim okresie kontynuowania przedwojennego układu stosunków, adwokaci i radcowie byli „odrębnymi bytami zawodowymi”. Sprawami indywidualnych klientów, karnymi i cywilnymi, zajmowali się wyłącznie adwokaci wpisani na listy wojewódzkich rad adwokackich. Nieliczni z nich i w ograniczonym zakresie, podejmowali udział w sprawach gospodarczych, co było jednak możliwe tylko do 1963 roku. Od końca tego roku, wprowadzono pełny rozdział spraw między obydwom ma zawodami: radcowie mieli prowadzić sprawy gospodarcze i ze stosunku pracy w gospodarce uspołecznionej, czyli państwowej albo spółdzielczej oraz w instytucjach państwowych, o ile byli zatrudnieni w tych jednostkach. Trzecia gałąź działalności gospodarczej czyli tzw. inicjatywa prywatna była przeznaczona na wymarcie, a pomocy prawnej mogła szukać tylko u adwokata. Radca prawny musiał mieć status pracownika, a adwokatura nie dopuszczała możliwość świadczenia usług prawnych adwokata w stosunku zatrudnienia, czyli podległości, zatem w ogóle nie mogło być mowy o tym, aby tworzyć jeden „wspólny zawód”. W ciągu dwudziestu lat takiego rozdziału usług pomocy prawnej nastąpił też ich rozdział przedmiotowy, także w przygotowaniu do zawodu (programów aplikacji). Radcowie: sprawy gospodarcze; adwokaci: sprawy karne, cywilne i rodzinne indywidualnych klientów.

Pełnił Pan wiele zaszczytnych funkcji. Która ze zmian, do jakich się Pan przyczynił wydaje się najbardziej doniosła z punktu widzenia profesjonalizacji zawodu radcy prawnego?

Jesienią 1980 roku wraz z kolegami z Katowic i Krakowa utworzyliśmy Stowarzyszenie Radców Prawnych w Polsce, skupiające w okresie początkowym około 1200 członków z całej Polski w 15-tu oddziałach okręgowych. Kierowałem tą organizacją, a miała ona walny udział w przygotowaniu i wydaniu ustawy o radcach prawnych w 1982 r., a potem w organizowaniu samorządu tego zawodu.

Jak udało się zgromadzić w tamtych czasach tak dużą ilość prawników?

Wspomniałem już, że działał ruch Solidarności. Ludzie chcieli działać, chcieli się organizować. A to była pierwsza organizacja radcowska, która od nikogo nie zależała. Czyli posiadała tzw. trzy S: samorządność, samofinansowanie i pełną samodzielność. Nie mieliśmy żadnej „czapy” nad sobą, jakie miały komisje radców prawnych w ZPP, przy arbitrażu czy przy sądach wojewódzkich. Ale także ich wszystkich „dotknął” i napędzał entuzjazm działania i reformowania rzeczywistości zrodzony w Solidarności Sierpniowej.

 

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Jerzy Mosoń