Co widać w chmurze?

0
zdjęcia biznesowe i fotografia korporacyjna

Rozmowa z radcą prawnym TOBIASZEM ADAMEM KOWALCZYKIEM, zwycięzcą konkursu Lider Prawników Przedsiębiorstw 2019, zorganizowanego przez Polskie Stowarzyszenie Prawników Przedsiębiorstw.

Na niedawnej konferencji KIRP „LegalTech w praktyce radcy prawnego” zasugerował pan, że prawników można w uproszczeniu podzielić na trzy grupy. Pierwsza to prawnicy o wysokich zdolnościach interpersonalnych, którzy potrafią zarządzać projektami i budować relacje. Druga grupa to specjaliści od nowych technologii, piszący programy komputerowe i korzystający z nich. A trzecia to… prawnicy bezrobotni. Skąd taki podział i z czego on wynika?

To nie są moje własne słowa. Zapożyczyłem je od słynnej futurystki Chrissie Lightfoot, autorki bestselleru „The Naked Lawyer”, która mniej więcej w ten sposób opisała, co czeka świat prawniczy w kolejnych dekadach XXI w. i czego już teraz doświadczamy.

A czego doświadczamy?

Nasz świat, bez względu na to, czym się zajmujemy, jest coraz bardziej zdominowany przez nowoczesne, innowacyjne technologie. Dotyczy to także świata palestry. Jeszcze stosunkowo niedawno wyobrażaliśmy sobie, że prawnik siedzi w gabinecie w kancelarii czy w przedsiębiorstwie i w ciszy ślęczy nad kodeksami, przygotowując kolejne umowy czy opinie prawne. Komunikacja z przełożonymi czy klientami odbywała się analogowo lub w ostateczności e-mailowo. Dziś to już coraz częściej przeszłość. Technologia, która 
z impetem wkracza w naszą codzienność, oraz oczekiwania klientów wymuszają na prawnikach zmianę formy świadczenia usług prawniczych, jak również zmianę relacji z otoczeniem zewnętrznym. To signum temporis.

Co to oznacza w praktyce?

Przede wszystkim oszczędność czasu, jaki prawnicy poświęcają na swoją pracę. Dzięki temu na koniec dnia możemy być bliżej naszych klientów i w sposób bardziej kompleksowy ich obsługiwać. Technologia przyspiesza selekcję dokumentów prawnych, jakie musimy codziennie przeglądać. Dostępne dziś na rynku programy komputerowe potrafią dokonać właściwego przesiewu aktów prawnych, które są nam potrzebne do odpowiedniego przygotowania umowy czy opinii prawnej. Takim przykładem może być proces due diligencenieruchomości. Istnieją już takie algorytmy oparte na sztucznej inteligencji, które potrafią dokonać za nas analizy ogromnej ilości dokumentów i kompilować umowy, co bardzo przyspiesza i pomaga skuteczniej i łatwiej sfinalizować transakcję. Zaoszczędzony w ten sposób czas możemy poświęcić na inne czynności prawne czy też znalezienie możliwie najlepszego rozwiązania trapiącego nas problemu prawnego. Albo na życie prywatne.

Innymi słowy nowoczesne technologie już teraz zmieniają sposób pracy prawnika.

Technologia daje nam narzędzia, dzięki którym możemy systematyzować sprawy, jakie prowadzimy w imieniu naszych klientów. Mówiąc w uproszczeniu, każdy problem prawny, jakim się zajmujemy, możemy przenieść do tzw. chmury. W każdej chwili możemy mieć do niej dostęp online, wyciągając dokumenty, których w danym momencie – np. podczas negocjacji z klientem – potrzebujemy.

Technologie ułatwiają też prowadzenie korespondencji z klientami, sądami czy innymi kancelariami prawnymi.

Co przekłada się wprost na oszczędność czasu prawnika, zmniejsza dystans (możliwość odbycia wideokonferencji), ogranicza podróże i wyjazdy, a w konsekwencji obniża dodatkowe koszty związane z obsługą spraw. Co więcej nowoczesne rozwiązania informatyczne pomagają też zarządzać pracą zespołów prawniczych. Nie wyobrażam też sobie młodego prawnika, który dziś nie potrafiłby prowadzić różnych projektów prawnych bez użycia technologii. Choć, gwoli sprawiedliwości, nikt ich tego nie uczy zarówno na studiach, jak również w trakcie aplikacji. To należałoby zmienić, ponieważ nikt z nas nie ucieknie przed technologią. Już niedługo będziemy korzystać z wirtualnych asystentów czy prawników, wyposażonych w sztuczną inteligencję, którzy wyręczą realnych pracowników w wykonywaniu niektórych zadań.

Czym należy się kierować, wybierając program do obsługi prawnej?

To jest kwestia indywidualna. Na rynku istnieje już sporo takich programów. Zarówno „pudełkowych”, czyli dostępnych od zaraz, jak i takich, które są szyte na miarę – pod potrzeby konkretnej firmy, w której jest dział prawny, czy kancelarii prawnej.

Czy programy informatyczne do obsługi prawnej są skierowane do każdej kancelarii?

Dziś przede wszystkim korzystają z nich duże przedsiębiorstwa i firmy prawnicze. Jestem jednak przekonany, że w najbliższej przyszłości wraz z coraz powszechniejszą informatyzacją usług prawniczych zarówno butiki prawne, jak i małe kancelarie też będą wykorzystywać potencjał nowych technologii.  

Prawnik to zawód zaufania publicznego. W jaki sposób, posiadając choćby we wspomnianej chmurze wiele dokumentów, powinien się zabezpieczyć przed atakiem hakerskim czy dostępem ze strony osób postronnych?

Każdy odpowiedzialny prawnik jest świadomy, jak istotnymi kwestiami są ochrona danych osobowych, tajemnica handlowa czy też ochrona innych informacji istotnych dla danej sprawy. Wykorzystywane programy informatyczne powinny uwzględniać kwestię RODO, mieć skuteczne zabezpieczenia antywirusowe, firewalle, backupy i wiele innych narzędzi z zakresu cyberbezpieczeństwa.

Nie obawia się pan, że nowoczesne technologie zwolnią prawników z pracy intelektualnej? 

Nie. Jestem przekonany, że czynnik ludzki w działalności prawnej cały czas będzie najważniejszy. Powtórzę: technologie mają tylko ułatwić i usprawnić naszą pracę, a nie nas zastąpić. To my interpretujemy przepisy prawne, my podejmujemy ostateczne decyzje i bierzemy za nie odpowiedzialność. Możemy też lepiej pozycjonować się na rynku, budować własny personal branding. Narzędzia informatyczne mają nam w tym tylko pomóc. Mimo postępującej digitalizacji szafy z segregatorami na razie nie znikną z kancelaryjnych półek. 

TOBIASZ ADAM KOWALCZYK
Absolwent WPiA Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, laureat konkursu „Rising Stars – Prawnicy – liderzy jutra 2014” i 4. edycji konkursu Lider Prawników Przedsiębiorstw. Zarządzał ryzykiem prawnym i polityką publiczną w czterech polskich fabrykach firmy Volkswagen Poznań zatrudniających ponad 12 tys. pracowników. Prowadził wiele trudnych negocjacji, które zakończyły się sukcesem. Podstawą do oceny i wyboru nominowanych i laureata nagrody głównej była ankieta, w której organizatorzy konkursu pytali o spektakularne przedsięwzięcia lub transakcje realizowane z udziałem szefa działu prawnego w ostatnich trzech latach. Pod uwagę brano innowacyjne rozwiązania, narzędzia, procedury wdrożone przez dział prawny oraz korzyści dla przedsiębiorstwa, które wynikły z wdrożenia kreatywnych rozwiązań.
Fot. Archiwum T. A. Kowalczyka