Polisolokaty – Niebezpieczny interes

0
Geld Schweizer Franken und ein Richter Hammer

Jeszcze kilka lat temu nikt nie przypuszczał, że doskonale sprzedający się produkt ubezpieczeniowy, łączący ubezpieczenie na życie z lokatą kapitałową, to rozwiązanie,  które zarówno klientom, jak i samym ubezpieczycielom sprawi ogromne kłopoty. Teraz pod lupą znalazły się także kancelarie odszkodowawcze.

Zaczęło się niewinnie – polisa ubezpieczeniowa, a do tego składka inwestycyjna zapewniająca wysoką stopę zwrotu od zainwestowanego kapitału, sprawiły, że kto tylko mógł sobie pozwolić na systematyczne odkładanie – inwestował. Problemy pojawiały się dopiero wtedy, gdy ktoś chciał rozwiązać wcześniej umowę i wypłacić zgromadzone środki. Szybko okazywało się, że środki z tego oszczędzania to jak kamień w wodę. Dlaczego? Bo w większości umowy o tzw. polisolokaty były tak konstruowane, że dopiero po 10 latach odkładania ubezpieczony nie był „karany” za wcześniejsze rozwiązanie umowy. Jeśli zaś próbował zrobić to w pierwszym lub drugim roku, ubezpieczyciel pobierał opłatę wysokości nawet 100% zgromadzonych środków.

PRZEŁOM I

Tak było w przypadkuumowy zawartej przez J. K. z N. P. Towarzystwo Ubezpieczeń na Życie S.A. w W., zgodnie z którą opłata likwidacyjna za realizację wykupu jednostek funduszu zgromadzonych na rachunku podstawowym ubezpieczonego wynosiła: w pierwszym i drugim roku polisowym 100%, w trzecim roku 70%. Sądowi okręgowemu w W. nie spodobała się ta umowa, podobnie jak sądowi apelacyjnemu, a potem Sądowi Najwyższemu, który w wyroku z 18 grudnia 2013 r. (I CSK 149/13) stwierdził, żeprzejęcie przez ubezpieczyciela całości lub znacznej części zgromadzonych środków „w oderwaniu od rozmiaru uiszczonych przez ubezpieczającego składek rażąco narusza interes konsumenta, a nadto jest wyrazem nierówności stron tego stosunku zobowiązaniowego, kształtując prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami”Jednocześnie uznał, żepostanowienie, w którym ubezpieczyciel zachęca klientów do kontynuowania umowy w dłuższym horyzoncie czasowym, nie może polegać na obciążaniu ich wysokimi opłatami likwidacyjnymi. Są one niedozwolone w świetle art. 3851par. 1 k.c.

Wyrok SN skutecznie zahamował dynamiczny rozwój polisolokat i realizowanie przez firmy ubezpieczeniowe nieuzasadnionych zysków kosztem klientów. I pewnie nie miałby większego znaczenia, gdyby nie fakt, że w owym czasie polisolokaty posiadało już 5 mln osób, a suma zgromadzonych aktywów sięgnęła 50 mld zł.

Jak łatwo się domyślić, firmy ubezpieczeniowe poszły pod lupę, a wobec 17 z nich Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wszczął postępowanie, co spowodowało radykalne zmniejszenie opłat likwidacyjnych. Posypały się też kary.Według wyliczeń Jarosława Królaka w tekście „Wpłacają słone kary za polisolokaty” („Puls Biznesu” z 21 lutego 2019 r.), od 2013 r. prezes UOKiK ukarał sześć instytucji finansowych na łączną kwotę ok. 57 mln zł, które do budżetu państwa wpłaciły już łącznie 34 mln zł. Największą karę zapłacił Aegon TU na Życie, który wpłacił 23,4 mln zł. Zapłacili już również pośrednicy: Idea Bank, Open Finance, Getin Noble Bank. Toczy się jeszcze sprawa Raiffeisen Banku, który ma zapłacić drugą co do wielkości karę – 21 mln zł (za produkty sprzedawane przez Polbank EFG).  

To jednak nie wszystko. 1 stycznia 2016 r. weszła w życie ustawa z 11 września 2015 r. o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej, która wymusiła zmiany w wysokości opłat do maksymalnie 4% zgromadzonych środków. Niestety to ograniczenie dotyczy tylko umów nowych. 
W stosunku do starych UOKiK zmusił 16 ubezpieczycieli do obniżenia opłat do wysokości 2025%, ale nie we wszystkich polisach. 

PRZEŁOM II

Mimo tych zmian dotychczasowe orzecznictwo sądów apelacyjnych nie było korzystne dla konsumentów w tego typu sprawach. W sądach pierwszej instancji wygrywali, ale 
w drugiej z ubezpieczycielami przegrywali. Dopiero wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie (V Acan 451/18), który w sprawie z powództwa M. P. przeciwko Towarzystwu Ubezpieczeń (…) S.A. Z siedzibą w W. podzielił stanowisko Sądu Okręgowego Warszawa-Praga i zakwestionował ważność rozpatrywanej umowy o polisolokatę w całości, jako że ubezpieczyciel nie ponosił żadnego ryzyka związanego z ochroną ubezpieczonego, natomiast świadczenia ubezpieczonego zostały ustalone bardzo dokładnie, a także dlatego, że zawyżono opłatę likwidacyjną.

Sąd apelacyjny w ślad za SO zgodził się, że umowa nie ma charakteru umowy ubezpieczeniowej, a jej zorientowanie na zysk jest oczywiste, i uznał za nieważną z mocy art. 58 k.c. całą umowę zawartą między stronami, a nie tylko jej postanowienie dotyczące opłaty likwidacyjnej.

Powyższy wyrok został przez środowisko prawnicze uznany za przełomowy. Tomasz Maruszewski, radca prawny reprezentujący byłego już właściciela polisolokaty, od razu stwierdził, że orzeczenie sądu apelacyjnego to nie tylko powód do zadowolenia, lecz także nadzieja dla wielu osób borykających się z problemem polis z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym. Ten wyrok odnosi się do charakteru polisy z UFK i jej konstrukcji. Obala fikcję, na której umowa była oparta – stwierdził mec. Maruszewski. (zob. Patryk Słowik, Przełomowy wyrok w sprawie UFK: tysiące mogą odzyskać utopione pieniądze, „Dziennik Gazeta Prawna” z 20 sierpnia 2019 r.).

Natomiast komentujący ten wyrok radca prawny Piotr Stosio stwierdził, że posiadacze polisolokat mogą powalczyć nie tylko o zwrot kwoty, która została na rachunku polisowym nienależnie pobrana tytułem opłaty likwidacyjnej bądź świadczenia wykupu, lecz także o zwrot pełnych wpłaconych składek, ustalając nieważność całej umowy. Wyrok oznacza, że warto spróbować (zob. Patryk Słowik, Posiadacze polisolokat mogą powalczyć o zwrot pełnych wpłaconych składek, „Dziennik Gazeta Prawna” z 21 sierpnia 2019 r.).

PRZEŁOM III

Należy się spodziewać, że takich spraw będzie coraz więcej, zwłaszcza biorąc pod uwagę zapowiedzi Komisji Nadzoru Finansowego oraz wyrok TSUE C260/18 w sprawie państwa Dziubak przeciwko Raiffeisen Bank International AG.

Wydarzenia z ostatnich miesięcy wskazują, że dni polisolokat są już policzone. Pod koniec października 2019 r. odbyło się posiedzenie KNF, na którym podjęto uchwałę o ich wycofaniu z rynku. Prace nad tzw. interwencją produktową mają potrwać do połowy tego roku. Komisja doszła bowiem wreszcie do wniosku, że polisolokaty mają niewiele wspólnego z polisą ubezpieczeniową, a służą jedynie do sprzedaży ryzykownych inwestycji kapitałowych realizowanych poprzez fundusze inwestycyjne i należy wyeliminować je z rynku.

Wygląda na to, że polisolokat nikt, z wyjątkiem firm ubezpieczeniowych, nie będzie bronił. Niezadowolenie klientów rośnie, a wraz z nim liczba chętnych do wycofania się z tych polis. Należy się spodziewać, że wraz z nią będzie rosła liczba kancelarii odszkodowawczych zapewniających, że są w stanie odzyskać klientom firm ubezpieczeniowych zainwestowane przez nich pieniądze. A zarówno na oferujących tego typu usługi, jak i na ich klientów czyhają pułapki.

TRZEBA UWAŻAĆ

W komunikacie z 17 stycznia UOKiK poinformował, że od ponad dwóch lat przygląda się firmom odszkodowawczym świadczącym usługi m.in. dla osób mających polisy zubezpieczeniowym funduszem kapitałowym i to pozwoliło stwierdzić stosowanie przez nie klauzul niedozwolonych i praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów. Wątpliwości UOKiK wzbudziły: niejasne zasady ustalania wynagrodzenia za usługę – powinna to być kwota liczona od success fee; brak możliwości wyboru pełnomocnika; kary za odstąpienie od umowy nakładane jednostronnie na klienta; zakaz prowadzenia samodzielnych rozmów klienta z bankiem lub ubezpieczycielem; brak obowiązku przedstawienia kosztów; kara umowna za naruszenie poufności; zagwarantowane w umowach prawie 4-miesięczne opóźnienie w przekazaniu odzyskanych środków na konto klienta i wreszcie wprowadzanie klientów w błąd poprzez zapewnianie o wyjątkowej skuteczności.

Na tej podstawie prezes UOKiK postawił zarzuty sześciu podmiotom, w tym czterem kancelariom odszkodowawczym. Wydał też już pierwsze decyzje, nakładając kary pieniężne na spółki: DM Group z Rzeszowa (kara ponad 47 tys. zł), Omikron z Wrocławia (dawniej Optima Legal Consulting – kwota ponad 11 tys. zł) oraz Kancelarię Virtus (28 tys. zł). W toku są sprawy trzech innych wrocławskich firm: Arbiter S.A., Kancelarii Prawnej Semper Invicta sp. z o.o. sp.k. (dawniej Kancelaria Invictus) oraz Votum S.A.Mając to na względzie, Marek Niechciał, prezes UOKiK, zaapelował: – Wyrok TSUE C260/18 w sprawie państwa Dziubak (przeciwko Raiffeisen Bank International AG) zapewne spowoduje, że wzrośnie liczba podmiotów świadczących pomoc w walce sądowej z bankiem. Liczę, że wsparcie kancelarii odszkodowawczych, a także radców prawnych i adwokatów będzie rzetelne oraz profesjonalne. Nie możemy kwestionować wysokości wynagrodzenia jako głównego świadczenia stron, ale analizujemy, czy postanowienia, które je określają, są jednoznaczne i czy zapewniają równowagę stron takiej umowy. Chodzi o to, żeby konsument wiedział, za co i ile płaci.