Czy Sokrates miał patrona?

0

Nie ukrywam, że do Ogólnopolskiego Forum Aplikantów mam emocjonalny stosunek.

Kiedy w 2013 roku obejmowałam funkcję dziekana Rady Okręgowej Izby Radców Prawnych w Szczecinie, nie miałam świadomości jak bardzo realizacja wówczas przyjętego przez KRRP Regulaminu Aplikacji wywołuje sprzeciw i oburzenie wśród aplikantów. Jak bardzo niezdrowe są relacje pomiędzy członkami organów samorządu a aplikantami. Dowiadywałam się o tym tylko dzięki naturalnym rzecznikom, jakimi byli patroni, którzy przekazywali w kuluarowych rozmowach informacje o nastrojach panujących wśród aplikantów i problemach, z jakimi się zmagają w codziennych kontaktach z izbą, poziomie kształcenia i niejasnych kryteriach oceny prac na kolokwiach. Patroni, sami mając doświadczenie swojej aplikacji odbywanej w zupełnie innych warunkach, małych grupach, indywidualnych kilkumiesięcznych praktykach w sądzie, byli zszokowani, jak wielki wysiłek organizacyjny musi wykonać izba, żeby sprostać wymogom dotyczącym realizacji programu, wymogów regulaminu i samych roszczeń aplikantów, których liczba w ówczesnym czasie, w niektórych izbach wzrosła o kilkaset procent od dotychczasowej.

Pomysłem na rozładowanie panującego napięcia stało się właśnie stworzenie miejsca i czasu na wymianę poglądów i doświadczeń związanych z aplikacją pomiędzy dziekanami i kierownikami szkoleń w kraju. A przede wszystkim, umożliwienie aplikantom przekazania nam swoich uwag, i wyrażenia swoich emocji swobodnie i odważnie. Forum budziło różne reakcje w Krajowej Radzie Radców Prawnych – od pełnej akceptacji po zarzuty, że organizuję drugi majdan. Pierwsze Ogólnopolskie Forum Aplikantów odbyło się w 2014 roku w Świnoujściu, a kolejne dwa w Szczecinie. Jako organizatorzy spotkaliśmy się z pełnym zrozumieniem u aplikantów wszystkich naszych problemów, z którymi zderzają się poszczególne izby przy organizacji aplikacji. A czas i doświadczenie kolejnych spotkań pozwala stwierdzić, że udało się przekonać aplikantów do tego, że są podmiotowymi członkami naszego samorządu i mogą mieć swój wkład w kształtowanie nie tylko organizacji aplikacji.

Od pierwszego Forum, jedną z podstawowych kwestii stawianych przez samych aplikantów była instytucja patrona. Fakt, że temat wraca co roku świadczy tylko o tym, że konieczne jest zdefiniowanie przez samorząd spostrzegania tej instytucji – jej roli i celu. Kim jest patron, jaką funkcję pełni w procesie kształcenia i wychowania aplikantów radcowskich, a także, jaki jest stosunek samego aplikanta do roli patrona w procesie jego kształcenia i kształtowania. A także czy nasze wyobrażenia w tym zakresie spotykają się z rzeczywistością.

Nie ulega wątpliwości, że samorząd organizuje aplikację, a oczekuje się od niego, aby poziom szkolenia wyposażył aplikanta w określone umiejętności, praktykę, możliwość wyćwiczenia określonych działań, konsultacje etc. Tego oczekują zresztą sami aplikanci. Chcą być wyposażeni w takie umiejętności, które nie tylko pozwolą im zdać egzamin zawodowy, ale też będą gwarantować im odnalezienie swojego miejsca i ich prywatny sukces na rynku usług prawniczych. Aplikanci, ale też wykładowcy oczekują, aby poziom kształcenia był wysoki, a to oznacza, że metoda nauczania na aplikacji ma być inna od tradycyjnej. Nauczyciel nie ma zastępować i powtarzać podręcznika, który uczniowie mają przyswoić w całości i biernie, ale ma niejako być „drugim Sokratesem”, czyli interaktywnie, we wspólnym dialogu i działaniu z aplikantami prowadzić ich przez problemy do samodzielnego odkrycia wiedzy i znalezienia rozwiązania. Ma pobudzać do myślenia, pokazywać drogę – mówić, co było w działaniu dobre, a co nie. To wymaga, co najmniej takiego samego zaangażowania po obu stronach tej relacji. Wszyscy wiemy, że kwalifikacje można zdobyć dopiero po zdobyciu odpowiedniej wiedzy, nigdy odwrotnie.

Oprócz samych wiadomości teoretycznych czy umiejętności praktycznych, zależy nam również na tym, aby aplikanci szczycili się wysokimi walorami etycznymi, tzn., aby w przyszłości nie tylko wykonywali zawód radcy prawnego z należytą starannością, ale także postępowali godnie i praktycznie realizowali wszystkie inne zasady Kodeksu Etyki Radcy Prawnego. Kształtowanie postaw etycznych czy nawet moralnych jest wyjątkowo trudne, znacznie trudniejsze niż umiejętności czysto prawnicze, bo jedynie przykład i osobisty autorytet wychowawcy może być źródłem tych cech i inspiracją do naśladowania właściwych zachowań. To również jest szczególna więź patrona ze swoim uczniem oparta na zaufaniu ucznia do wychowawcy, podziwie i szacunku.

Na kształt patronatu wpływ ma również sposób wykonywania zawodu radcy prawnego przez patrona. Czy prowadzi jednoosobową kancelarię radcowską, czy wykonuje zawód na podstawie stosunku pracy, czy jest wspólnikiem w wieloosobowej kancelarii adwokacko-radcowskiej. To wpływa nie tylko na zakres problemów prawnych, z którymi się potencjalnie zetknie aplikant, ale również kwestie etyczne, takie jak konflikt interesów czy tajemnica zawodowa, które będą kształtowały jego wrażliwość etyczną. A to oznacza, że optymalnym modelem patronatu jest relacja z patronem na stałe zatrudniającym aplikanta.

Aplikanci, którzy nie mają tego szczęścia, aby pracować z patronem na co dzień (a jest ich większość) muszą sobie radzić inaczej. Dla nich patronat a raczej jego brak w pełnym tego słowa znaczeniu, jest realnym problemem. Przede wszystkim, trzeba przyznać, że to jak będzie się kształtowała relacja patron–aplikant, przynajmniej w pierwszej fazie, zależy głównie od radcy prawnego. To on na początku nadaje ton relacji z aplikantem, określa granice i wymagania, rozkłada akcenty w kształtowaniu swojego aplikanta. Większość aplikantów oczekuje, że spotkają patrona, który będzie chciał być ich mistrzem i autorytetem, nie tylko zawodowym. Młodzi ludzie oczekują takiego mistrza i autorytetu w ogóle w swoim życiu – który pomoże im je zrozumieć i się w nim odnaleźć. Z drugiej strony patroni oczekują, aby aplikant wiedział, czego chce się nauczyć, co jest dla niego ważne i istotne, samodzielności w pracy i myśleniu, oczekujemy człowieka już ukształtowanego.

Jeśli uznajemy i przyjmujemy, jako dogmat, że ta relacja patron–aplikant winna zmierzać do relacji mistrz–uczeń, to może nadszedł czas, aby odpowiedzieć sobie na pytanie, czy jest uzasadnienie do administracyjnego rozwiązywania kwestii związanych z wykonywaniem patronatu i sztucznymi regulatorami wpływać na kształtowanie bezpośrednich relacji pomiędzy patronem a aplikantem.

Samorząd widzi potrzebę aplikantów, którzy nie pracują na co dzień w kancelariach, czy nie stykają się z pomocą prawną na co dzień, aby zapewnić im miejsce do zdobycia minimum praktycznych umiejętności i możliwości przyglądania się bezpośrednio stosowaniu prawa przez radców prawnych. Przy obligatoryjnym patronacie, stworzono również katalog konkretnych czynności, które winien wykonać aplikant na rzecz patrona wskazanego przez izbę. Ale wybrzmiał tutaj głos samych aplikantów, którzy zarzucili nam, że czasami traktowani są w tej relacji jak dzieci. Każdy, kto dostał się na aplikację, chodząc na zajęcia, ćwiczenia, praktyki w sądach, przygotowując się do kolokwiów lub do egzaminu zawodowego będzie musiał takie umiejętności posiąść i z pewnością sam uczyni wszystko, co w jego mocy, żeby znaleźć sobie miejsce (patrona), gdzie nauczy się umiejętności, których akurat nie posiada. Narzucanie aplikantowi relacji z konkretną, nieznaną mu osobą na samym początku sprawia, że ta relacja często nie będzie taka, jaka być powinna. Zostaje sprowadzona do kwestii formalnych uciążliwych dla obu stron. Skoro patron może być aplikantowi narzucony, a patronat traktowany jest jak przykry obowiązek (wyrażające się okropnym słowem: nadzór) z jednej i drugiej strony, to siłą rzeczy kształtowanie postawy m.in. etycznej, ale także cech osobistych (tzw. miękkich) aplikanta w oparciu o osobistą relację z radcą prawnym staje się fikcją.

Aplikanci zaproponowali, aby patronat był fakultatywny. Jednak zrealizowanie tego postulatu może zmierzać do faktycznego wyeliminowania patrona z procesu szkoleniowego aplikanta, a przecież tego nie chcemy. Chcemy sprawić, aby relacja patron–aplikant odzyskała swoje znaczenie i wagę.

Od czego zacząć? Obowiązek sporządzania przez patrona corocznej opinii o aplikancie nie pomaga. Być może kwestię braku zaliczenia roku przez aplikanta można uzależnić od negatywnej opinii o aplikancie sporządzanej przez kierownika szkolenia, do którego przecież w pierwszej kolejności spływają skargi na konkretną osobą, przyjmując a priori, że wszyscy pozostali aplikanci uzyskują pozytywną opinię. Randze patrona nie pomaga również istniejący obowiązek wykonywania w stosunku do aplikanta praktycznych czynności sensu stricte związanych ze szkoleniem.

Skoro relacja patron aplikant z definicji jest zbudowana na więzi i zaufaniu, pozwólmy tym osobom budować te relacje samodzielnie i indywidualnie w zależności od konkretnych potrzeb, nie reglamentując jej i nie poddając obiektywnym (wspólnym dla wszystkich) kryteriom ocen. Samorząd nie musi ingerować w każdą relację pomiędzy jego członkami, szczególnie w relację patrona z aplikantem.

Z drugiej strony podkreślić trzeba, że przyjmując funkcję patrona, sami musimy zdawać sobie sprawę z roli, jaką pełnimy w kształtowaniu i wychowaniu aplikanta.

Słowo patron znaczy opiekun, promotor, osoba darzona wielkim szacunkiem, ale też w starożytnym Rzymie patron to patrycjusz sprawujący opiekę na wyzwolonymi niewolnikami.