W „interesie”?

0

Czasami praca radcy prawnego może przypominać „walczących z wiatrakami”, jak bohater powieści „El ingenioso hidalgo don Quijote de la Mancha” Miguela de Cervantesa, a niektórzy klienci potrafią zgotować swojemu pełnomocnikowi prawdziwe piekło jak w „Divina Commedia” Dantego Alighieri. A wszystko wiąże się z pytaniem: działać na korzyść klienta czy tak, jak on tego chce?

Zastępca Głównego Rzecznika Dyscyplinarnego dnia 25 kwietnia 2017 r. wszczął dochodzenie w sprawie radcy prawnego, na skutego zawiadomienia klienta, a następnie dnia 21 lipca 2017 r. wydał postanowienie o umorzeniu dochodzenia w sprawie przewinienia dyscyplinarnego polegającego na: 1. Udzieleniu przez radcę prawnego nierzetelnej pomocy prawnej w sprawie o rozwód i o alimenty, obejmującej między innymi konsultacje, reprezentację przed sądem powszechnym i sporządzanie pism procesowych, w których nie został ujęty cały materiał dowodowy przedłożony przez klienta, tj. naruszenia art. 6 Kodeksu Etyki Radcy Prawnego.

Zastępca Głównego Rzecznika Dyscyplinarnego, po zbadaniu wszystkich okoliczności, sprawy postanowił wydać wspomniane postanowienie o umorzeniu dochodzenia, które zostało zaskarżone przez klienta radcy prawnego.

Co ciekawe, atak zaczął być kierowany również w stronę Zastępcy Głównego Rzecznika Dyscyplinarnego, któremu zarzucono „niepoczytalność, stronniczość oraz popieranie i ochronę korupcjogennych powiązań prawniczych (…)”. Zdaniem skarżącego Zastępca Głównego Rzecznika Dyscyplinarnego poczynił błędy w ustaleniach faktycznych, a radca prawny nie przekazał całego materiału dowodowego sprawy, co było działaniem przeciwko interesom klienta oraz działał w interesie strony przeciwnej, a nie osoby, którą reprezentował.

Wyższy Sąd Dyscyplinarny w Warszawie postanowieniem uznał, że powyższe zażalenie nie zasługuje na uwzględnienie. Zastępca Głównego Rzecznika Dyscyplinarnego prawidłowo ustalił, że radcy prawnemu podczas prowadzenia spraw był dostarczany ogromny materiał dowodowy, który był przez radcę selekcjonowany, co nie wynika z jego nierzetelności, ale z racjonalnego działania w interesie klienta.

Klient dostarczał mocny i wulgarny materiał dowodowy, na poparcie swoich twierdzeń, co zdaniem Wyższego Sądu Dyscyplinarnego mogło działać tylko i wyłącznie na niekorzyść klienta radcy prawnego. Dodatkowo klient twierdził, że miał przyzwolenie na „stosunki na boku”, że dysponował takimi dowodami (co rzecz jasna było niezaprzeczalnie w jego „interesie”) oraz nie krył swojego związku z inną kobietą.

W takiej sytuacji radca prawny nie dysponując bardzo mocnymi dowodami miał bardzo trudną sytuację w prowadzonej sprawie o rozwód z orzeczeniem o winie. Radca prawny prosił swojego klienta o wskazanie świadków na podnoszone twierdzenia, jednakże klient takich świadków nie wskazywał. (…) Biorąc pod uwagę ilość materiału dowodowego dostarczonego przez klienta, jego pełnomocnik miał prawo dokonać selekcji tego materiału. Zdaniem Wyższego Sądu Dyscyplinarnego ustalenia Zastępcy Głównego Rzecznika Dyscyplinarnego są prawidłowe. Wynika z nich jasno, że radca prawny wykonywał swoje obowiązki, jako pełnomocnik klienta z należytą starannością i nie ma więc podstaw do postawienia mu zarzutu deliktu dyscyplinarnego, co uzasadnia umorzenie dochodzenia.

Wyższy Sąd Dyscyplinarny oddalił wnioski dowodowe w postaci dokumentów założone przez skarżącego drogą elektroniczną, dzień przed posiedzeniem. Powodem oddalenia wniosków dowodowych było złożenie ich po terminie na wniesienie zażalenia. Ponadto, złożone wnioski dowodowe dotyczyły innej sprawy, gdzie w tej sprawie radca prawny, nie reprezentował swojego klienta, tak więc dowody były bezprzedmiotowe z punktu widzenia postępowania dyscyplinarnego zainicjowanego przez skarżącego.

Dla lepszego zbadania kwestii przedstawionych przez skarżącego w obszernym materiale dowodowym Wyższy Sąd Dyscyplinarny dopuścił dowód z przesłuchania skarżącego. Skarżący stwierdził, że najważniejsze zeznania złożył na piśmie i podtrzymał wszelkie zarzuty wobec radcy prawnego. Jednak podczas przesłuchania, skarżący nie był świetnie zorientowany w datach pism, spotkań oraz kontaktów z radcą prawnym oraz jego wypowiedzi nie były dość precyzyjne.

Wszystko zaczęło składać się w jedną całość, kiedy to Wyższy Sąd Dyscyplinarny dopuścił dowód z przesłuchania w charakterze świadka partnerki skarżącego. Świetnie znała daty pism i dokładne ich treści. Wiedziała, kiedy dochodziło do kontaktów z radcą prawnym, a później się okazało, że to ona prowadziła większość rozmów, a skarżący tylko siedział z boku. Partnerka skarżącego zeznała również, że pod wpływem emocji, sama raz odpisała radcy prawnemu na maila, pod nieobecność swojego Partnera, nie informując go o tym. W protokole z posiedzenia zostały odnotowane bezpośrednie pretensjonalne zwroty świadka, kierowane w stronę radcy prawnego. Było widać złość i rozczarowanie, natomiast Wyższy Sąd Dyscyplinarny stwierdził, że zeznania skarżącego i jego partnerki potwierdziły w pełni wcześniejsze ustalenia Zastępcy Głównego Rzecznika Dyscyplinarnego. „Wobec powyższego postanowiono jak w sentencji”.

Od niniejszego postanowienia, jako wydanego przez sąd odwoławczy na skutek odwołania, nie przysługuje dalszy środek odwoławczy (art. 426 §1 K.p.k. w związku z art. 741 ustawy o radcach prawnych).

Nienależyte wykonywanie obowiązków przez radcę prawnego bez wątpienia spełnia znamiona przewinienia dyscyplinarnego z art. 6 Kodeksu Etyki Radcy Prawnego, ale czy w momencie, kiedy klient jest niezadowolony z przebiegu prowadzenia swoich spraw przed sądem przez pełnomocnika, a radca prawny dochował należytej staranności, to czy możemy mówić o tym samym? Czy nie jest tak, że klienci zgłaszają się do radców prawnych czy adwokatów w celu poprowadzenia swoich spraw, a w każdym późniejszym etapie postępowania wiedzą lepiej od profesjonalistów, co powinno być zrobione, a co nie? Przecież praca prawnika polega na profesjonalnej obsłudze prawnej, doradzaniu, co w danym przypadku będzie dla klienta lepsze. Pełnomocnik procesowy musi zatem dochować należytej staranności w prowadzonych przez siebie sprawach oraz musi działać w interesie i na korzyść swojego klienta. Selekcjonowanie materiałów dowodowych i udzielanie wskazówek powinno być rzeczą oczywistą, której nie trzeba tłumaczyć osobie udającej się do prawnika w celu uzyskania pomocy prawnej.

Radca prawny w swojej codziennej „walce z wiatrakami” musi postępować bardzo ostrożnie i rozważnie, żeby w żadnym wypadku nie urazić swojego mocodawcy, co czasami jest nie lada wyzwaniem. Mogliśmy to zauważyć w wyżej przytoczonej sprawie. Czasem porażka przed sądem nie jest konsekwencją nierzetelnego i nieprawidłowego prowadzenia spraw przez pełnomocnika, a brakiem współpracy ze swoim mocodawcą. Niestety na cud trzeba czasem trochę poczekać.