Niemal na co dzień na facebooku czy tweeterze możemy być świadkami coraz odważniejszej wymiany zdań, coraz odważniejszych opinii wypowiadanych pod adresem konkretnych osób, przez osoby, które nie tylko nie są anonimowe, ale które można wręcz zidentyfikować zawodowo. Pytanie o to, ile wolno radcy prawnemu zdaje się więc być coraz bardziej na czasie.

Słowo jest orężem, i to zarówno to mówione, jak i pisane. Wiadomo o tym nie od dziś, ale coraz więcej osób się o tym przekonuje na własnej skórze lub przypadkach znajomych, którzy zostali mniej lub bardziej poddani krytyce w sieci. Ostre sądy, niewybredne komentarze. Czy radcowie prawni mogą i powinni w nie się angażować?

Oczywiście radcowie prawni mają prawo do swojej aktywności w sieci, gdzie mogą eksponować swoje zainteresowania, sposób spędzania wolnego czasu oraz wyrażać swoją opinię w każdej sprawie – tak samo jak każdy inny człowiek. Muszą jednak pamiętać, że bez względu na to, czy zniesławienia lub zniewagi dopuszczą się w piśmie procesowym, czy też we wpisie na facebooku, muszą liczyć się z odpowiedzialnością dyscyplinarną – podkreśla Leszek Korczak, wiceprezes KRRP, dziekan Okręgowej Izby Radców Prawnych we Wrocławiu, były sędzia Wyższego Sądu Dyscyplinarnego przez dwie kadencje. Według niego, problem polega na przesunięciu wrażliwości. Pozorna anonimowość w Internecie sprawiła, że ludzie pozwalają sobie w swoich sądach na znacznie więcej niż w bezpośredniej debacie czy rozmowie. – Jako radca prawny nie mogę sobie pozwolić na obraźliwe komentarze w sieci. Bo muszę pamiętać, że także moje życie prywatne podlega ocenie samorządu od strony dbałości o godność zawodu – zaznacza mec. Leszek Korczak. I dodaje: – Każdy radca prawny jest obywatelem i ma prawo do wyrażania swojej opinii, jednakże na tyle mamy bogaty język polski, aby w dyskusji publicznej ważyć słowa i unikać używania wyrażeń obraźliwych.

Także Piotr Karwat, zastępca Głównego Rzecznika Dyscyplinarnego przypomina, że nadużycie swobody wypowiedzi jest deliktem dyscyplinarnym.

Reprezentuję pogląd, który przez niektóre koleżanki i kolegów może być uznany za liberalny. Uważam, że radca prawny ma taki sam zakres swobody wypowiedzi i kultury języka, jak każdy inny człowiek. Odmienne założenie byłoby moim zdaniem równoznaczne z nieuzasadnionym ograniczeniem wolności słowa radcy prawnego – podkreśla mec. Piotr Karwat. Przy tej okazji zwraca jednak uwagę, że wolność słowa radcy prawnego jest w praktyce ograniczona ze względu na konieczność wypełniania fundamentalnych obowiązków zawodowych radcy prawnego, a mianowicie dbałości o dobro klienta, którego radca prawny reprezentuje albo dla którego pracuje oraz przestrzegania tajemnicy zawodowej. – Jeśli radca prawny pracuje na własny rachunek, to sam będzie ponosił konsekwencje swoich wypowiedzi. Jeśli natomiast jest wspólnikiem w spółce świadczącej usługi prawnicze, to przekroczenie granic swobody wypowiedzi, niezależnie od oceny pod kątem wspomnianych obowiązków zawodowych, może mu być poczytane przez wspólników za działanie na szkodę spółki – dodaje mec. P. Karwat.

Opracował: W.K.