Spóźniona satysfakcja

0

O tym, jak powoli mielą młyny sprawiedliwości, mogli się przekonać bliscy prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza oraz ludzie z urzędu tego miasta. Prawie rok po tym, jak prezydent zginął z rąk nożownika, zapadł wyrok w sprawie, którą wniósł on jeszcze trzy lata wcześniej.

W styczniu 2020 r. Sąd Okręgowy w Warszawie uwzględnił powództwo Pawła Adamowicza przeciwko Telewizji Polskiej SA. Mocą wyroku publiczny nadawca ma przeprosić władze Gdańska i wpłacić 50 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz gdańskiego Centrum Wsparcia Imigrantów i Imigrantek.

O co poszło? Powództwo wniesiono po opublikowaniu w październiku 2016 r. na antenie TVP Info, w programie „Minęła dwudziesta”, materiału filmowego, w którym zestawiono słowa prezydenta Gdańska na temat powołania gdańskiej Rady ds. Imigrantów, z nagraniami ukazującymi arabskich uchodźców biorących udział w zamieszkach. Wypowiedzi były wyrwane z kontekstu, zdjęcia imigrantów przedzierających się przez granicę, uczestników zamieszek, powstały poza Polską – głównie w Calais. W takim kontekście wprowadzono informację o powołanej radzie. Wszystko okraszono wypowiedzią dziennikarki, że Adamowicz obawia się „wejścia CBA czy to prokuratury” i że stara się przykryć sprawy z przeszłości otwartością na imigrantów. Wypowiedź dziennikarki zmanipulowano, mówiła to w innym kontekście – co potwierdziło odrębne postępowanie sądowe.

Władze Gdańska uznały, że film narusza ich dobre imię, i zażądały usunięcia go z internetu. Były skargi do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji oraz do Rady Mediów Narodowych. TVP materiał usunęła i to z osobliwym uzasadnieniem: „W trakcie postępowania wyjaśniającego stwierdzono pewne uchybienia warsztatowe. W związku z tym zarówno autor materiału, jak i wydawca programu zostali decyzją władz TVP SA zawieszeni w obowiązkach na okres jednego miesiąca, a przedmiotowy materiał został usunięty z mediów społecznościowych”.

Paweł Adamowicz, popularny samorządowiec z Gdańska, od dłuższego czasu był obiektem krytyki, a wręcz nagonki ze strony prawicowych mediów. Urząd Miasta Gdańska zamówił w firmie Newton Media badanie, z którego wynika, że TVP zajmowała się Adamowiczem w 2018 r. 1773 razy, czyli średnio prawie pięć razy dziennie. Nie licząc powtórek, w TVP Info było ich 877, w lokalnej TVP Gdańsk – 593, w TVP 1 – 221, a TVP 2 – 82. I w przytłaczającej większości były to materiały krytyczne.

NIEETYCZNE ZACHOWANIE

W sprawie wypowiedziała się też Rada Etyki Mediów. „W żadnej z analizowanych przez REM publikacji nie dano Pawłowi Adamowiczowi szansy odparcia zarzutów, przedstawienia argumentów zaprzeczających oskarżeniom formułowanym wprost, między wierszami lub w tytułach zniekształcających rzeczywisty przebieg opisywanych wydarzeń lub naginających fakty tak, by przemawiały przeciwko prezydentowi Gdańska. Był obiektem oszczerstw, ale nie miał prawa do obrony” – głosi jej oświadczenie.

Proces przez pewien czas był w zawieszeniu po śmierci prezydenta Adamowicza w wyniku ran od noża, jakie odniósł w czasie finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w styczniu 2019 r., ale został wznowiony, bo stroną powodową w sporze z TVP było miasto Gdańsk, a nie Paweł Adamowicz – dlatego proces mógł się toczyć także po zabójstwie.

Powód żądał przeprosin oraz wpłaty 100 tys. zł na cele dobroczynne.

TVP z jednej strony usunęła inkryminowany materiał, a z drugiej sama też pozywała. Już 21 stycznia zapowiedziano, że TVP będzie kierować pozwy przeciw osobom, „które absurdalnie wskazywały na związek przyczynowy pomiędzy treściami publikowanymi na antenach Telewizji Polskiej a śmiercią pana Pawła Adamowicza”. Pozwani zostali m.in. prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak i rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

WYROK I INSTANCJI

Tymczasem Sąd Okręgowy w Warszawie ogłosił orzeczenie. Powództwo zostało uwzględnione, a TVP SA ma na antenie TVP Info opublikować oświadczenie o treści: „Telewizja Polska SA przeprasza Gminę Miasta Gdańska za naruszenie jej dóbr osobistych, w szczególności dobrego imienia, wiarygodności publicznej i zaufania społecznego, w materiale wideo komentującym powołanie w Gdańsku Rady Imigrantów, wyemitowanym jako materiał wprowadzający do telewizyjnego magazynu »Minęła dwudziesta« w TVP Info z 31 października 2016 r. oraz udostępnionym w tym dniu na fanpage’u TVP Info na Facebooku i Twitterze i na stronie internetowej www.tvp.info. Przyznajemy, że materiał ten przedstawiał działania Gminy Miasta Gdańska w sposób zmanipulowany, za pomocą środków o zabarwieniu ksenofobicznym i rasistowskim w celu naruszenia jej dobrego imienia, a także wywołania w odbiorze społecznym niczym nieuzasadnionego poczucia strachu i braku bezpieczeństwa. Wyrażamy ubolewanie, że ww. materiał nie miał walorów informacyjnych, lecz dezinformacyjne, a także że nie stanowił on rzetelnej relacji prasowej i tym samym sprzeniewierzyliśmy się podstawowym obowiązkom dziennikarskim”.

Tekst ma zostać odczytany na początku programu „Minęła dwudziesta” i widnieć przez co najmniej 24 godziny na stronie internetowej TVP Info. Przez kolejne trzy dni treść powinna być widoczna na stronie jako jeden z 10 najważniejszych artykułów dnia. Podobnie na Facebooku i Twitterze.

Kwota, jaką pozwany ma wpłacić na cel społeczny, została uwzględniona w połowie – czyli nie 100, a 50 tys. zł na Centrum Wsparcia Imigrantów i Imigrantek.

– Materiał był manipulacją i zaprzeczeniem dziennikarskiej rzetelności. Operował ksenofobią i rasizmem – mówiła w ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Ewa Suchecka-Bartnik. Sąd podkreślił, że rolą telewizji publicznej jest kształtowanie cywilizowanej debaty, a nie napuszczanie na ludzi, bo takie obowiązki wynikają z przyznanej TVP koncesji telewizyjnej. – Wideo godzi w mieszkańców Gdańska, w tym w członków Rady Imigrantów, którzy są zasymilowani, dobrze mówią po polsku, działają społecznie i po materiale zaczęli się obawiać o swój los. Sam materiał celowo i manipulacyjnie powiązał skojarzeniowo radę z obrazami agresywnych zachowań z zagranicy – stwierdził sąd.

Przeanalizowano skład rady, który nie ma najmniejszego związku z osobami sfilmowanymi w czasie zamieszek w Calais. To osoby mówiące po polsku, mieszkające w naszym kraju.

NIE MA ZGODY NA HEJT

Jak wyrok komentuje pełnomocnik powodów, mec. Tomasz Ejtminowicz? – Sąd podkreślał, że manipulacja 
w programie informacyjnym jest zaprzeczeniem dziennikarskiej rzetelności. Wideo godziło w gdańską Radę Imigrantów, w której aktywnie działa społecznie wielu imigrantów z różnych krajów, którzy doskonale odnaleźli się 
w polskiej rzeczywistości. Tym materiałem pan Kurski (Jacek Kurski, ówczesny prezes TVP – red.) celowo zrobił z nich i wszystkich innych imigrantów potworów. Sąd stwierdził, że „zestawienie ich z obrazami agresji stanowiło celową manipulację” oraz że „w sytuacji pojawiających się ataków na imigrantów w Polsce takie materiały są niedopuszczalne”. Nie ulega też dla mnie wątpliwości, że to wideo dołożyło kamyk do nagonki na śp. prezydenta Adamowicza. A przecież – trawestując uzasadnienie wyroku – rolą telewizji publicznej jest kształtowanie cywilizowanej wyważonej debaty, a nie nawoływanie do nienawiści, gdyż – jak wskazał sąd – takie obowiązki wynikają z (sic!) przyznanej TVP koncesji telewizyjnej – napisał na Facebooku.

– Nie ma w Gdańsku przyzwolenia na hejt, nienawiść, manipulację, brak rzetelności i napuszczanie na drugiego człowieka w imię jakichkolwiek interesów. Bardzo się cieszę, że podobnego zdania był także warszawski sąd – skomentowała prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz. – Na tę niesprawiedliwość, która spotkała naszych imigrantów, pierwszy zareagował prezydent Paweł Adamowicz. To on zdecydował, że dobrego imienia gdańszczanek i gdańszczan będziemy bronić w sądzie. Wiem, że z tego rozstrzygnięcia byłby zadowolony – dodaje.

Zapewne to nie koniec sprawy. Mimo że Gdańskiem rządzi inny prezydent, a w TVP także zmienił się prezes.