O ekonomii „cytryn” i ich „wiśniowych” kosztach

0

Przełomowe teksty naukowe nie zawsze cieszą się właściwym zainteresowaniem od początku. Przekonał się o tym George Akerlof – amerykański ekonomista, który pod koniec lat 60. XX w. próbował opublikować swój artykuł naukowy1. Ten skromny objętościowo teoretyczny tekst 30 lat później utorował mu drogę do Nagrody Nobla z ekonomii2. Co ciekawe, formalny model w nim zawarty doczekał się ostatnio empirycznych wyliczeń dokonanych przez innych ekonomistów. Ile kosztują więc nas „cytryny”?

W swoim słynnym artykule Akerlof opisał rynek samochodów używanych, zauważając, że nieuchronnie wiąże się on z asymetrią informacji. To ostatnie sprowadza się do tego, że sprzedający wiedzą wszystko o swoim produkcie, podczas gdy kupujący mają ograniczoną o nim wiedzę. W braku mechanizmów, które pozwoliłyby na zweryfikowanie jakości takiego produktu, pojawia się zjawisko „negatywnej selekcji” (negative selection), czyli wypierania lepszego przez gorszy. Przyjrzyjmy się jednak modelowi formalnemu Akerlofa, który wprowadził do niego podział na samochody „w dobrym stanie” oraz „w złym stanie”. Te pierwsze określił jako „cytryny”, a drugie jako „wiśnie”. Jeżeli cena pomiędzy nimi będzie znacząca i nie będzie mechanizmów „wyeliminowania” cytryn z rynku lub też dostosowania ich cen do właściwego stanu, w jakim się znajdują, to wówczas tylko one pozostaną na rynku, ponieważ właściciele wiśni nie będą skłonni do sprzedaży poniżej ich wartości. To jest przypadek zawodności rynku (market failure), który powinien być wyeliminowany poprzez interwencję publiczną. W sumie nie musimy daleko szukać, ponieważ przykładem takiej interwencji jest sprawdzanie przebiegu (liczników) samochodów, które ostatnio zostało wprowadzone w Polsce.

A ile kosztują nas cytryny? Tego wyzwania podjęli się prof. Richard Blundell z University College London wraz z innymi czterema naukowcami[1]. Wzięli oni pod uwagę ceny samochodów, dane dotyczące ich własności oraz deklaracje podatkowe w Danii. Nie bez przyczyny wybór padł na Danię, ponieważ jest to kraj, w którym przypadki zaniżania wartości sprzedawanego samochodu w celu zapłacenia niższego podatku są niezwykle rzadkie. Poprzez oszacowanie wartości samochodów i deprecjację ich ceny w czasie określony został „opust”, jaki musieli wziąć pod uwagę właściciele „wisienkowych” aut względem obawiających się „cytryn” ich przyszłych właścicieli. Co nie jest zaskakujące, tego rodzaju zawodność uzależniona jest od roku produkcji samochodu. Czym młodszy samochód, tym „opust” jest wyższy, co w przypadku „roczniaka” stanowi aż 18%, dla dwulatka – 8%, a trzylatka – od 2 do 5%. Ta różnica zanika po dziewięciu latach. Po tym okresie przyszli właściciele prawdopodobnie zakładają, że z takimi autami na pewno będą problemy.

Asymetria informacji, a co za tym idzie zjawisko negatywnej selekcji nie są wyłącznie domeną rynku używanych samochodów. Zjawiska te występują na wielu rynkach, np. rynku usług prawnych. W dodatku usługobiorcy mają trudność w oszacowaniu wartości takiej usługi, dlatego też koncentrują się na cenie. O tym, jakie powoduje to skutki na rynku radcowskim, nie muszę się rozpisywać, ponieważ wielu tego doświadczyło. Jak temu jednak zapobiegać, to już temat na inny felieton.


[1]1 G. Akerlof, The Market for Lemons; Quality Uncertainty and Market Mechanism, The Quarterly Journal of Economics 1970, t. 84, nr 3, s. 488–500.

2 Wraz z prof. Akerlofem Nagrodę Nobla z ekonomii w 2001 r. za „analizę rynków cechujących się asymetrią informacji” otrzymali jeszcze Michael Spencer oraz Joseph Stiglitz.

 R. Blundell, R. Gu, S. Leth-Petersen, H. Low, C. Meghir, Durables and Lemons: Private Information and the Market for Cars, Cowles Foundation Discussion Papers 2197, Cowles Foundation for Research in Economics, Yale University, 2019, 
https://cowles.yale.edu/sites/default/files/files/pub/d21/d2197.pdf