A już było tak pięknie

0

We wrześniu 2016 roku weszła w życie ustawa o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej.

W myśl przepisów ustawy nazwy ulic, placów, mostów oraz innych obiektów nie mogą upamiętniać osób, organizacji, wydarzeń i dat symbolizujących komunizm lub inny ustrój totalitarny. Idea z gruntu zrozumiała i oczekiwana. Rozpoczęło się zatem zmienianie nazw tych ulic czy placów. Jak nie po dobroci, to na podstawie decyzji nadzorczej wojewodów. I tak powoli zmieniały się nazwy, a my szybko zapominaliśmy, jak ulice zaraz obok naszych nazywały się wcześniej. W założeniu nowe przepisy miały nie być uciążliwe. I chyba nie były… aż do stycznia tego roku. Ustawa została znowelizowana, nadając decyzjom wojewodów praktycznie natychmiastową wykonalność. I co się nagle okazało? Zmiana ta co najmniej… skomplikowała życie petentów wydziałów ksiąg wieczystych, nie zapominając również o ich pracownikach. I choć zmiany nazw ulic nie wpływają np. Na ważność dowodów osobistych, konieczne jest jednak uaktualnienie ksiąg wieczystych, tu na szczęście – bezpłatnie. Niestety liczba tych wniosków sparaliżowała wydziały ksiąg wieczystych. Nie przewidziano jakoś, że przyjęcie takich przepisów może mieć tak negatywny wpływ na funkcjonowanie wydziałów wieczystoksięgowych.

Był taki czas, nie tak dawno jeszcze, bo jakieś piętnaście lat temu, że na wpis do księgi wieczystej, szczególnie w Warszawie, czekało się przez wiele miesięcy. Nie było to bez znaczenia zwłaszcza dla tych, którzy kupowali pierwsze w życiu mieszkanie za środki uzyskane z kredytu bankowego i czekali cierpliwie na wpis hipoteki na rzecz banku w księdze wieczystej nabytego mieszkania. Wyobraźmy tutaj sobie dwoje osób marzących o tym, żeby w końcu wspólnie zamieszkać. W okresie przejściowym, to jest między udzieleniem kredytu a wpisem hipoteki, zwykle płacili oni bankowi albo wyższe oprocentowanie kredytu, albo też dodatkowe ubezpieczenie kredytu. Nie byli z tego faktu zadowoleni, ale można stwierdzić, że nie wiedzieli, iż można inaczej. W tamtych, zamierzchłych, jakby nie patrzeć, czasach, kiedy księgi wieczyste były księgami, kiedy wpisu dokonywano ręcznie, a wykreślenia również, z tym że czerwonym tuszem, wszystko działo się bardzo powoli. Bo ręcznie. Stąd ten długi czas oczekiwania na załatwianie wniosków do wieczystych ksiąg.

Nadszedł jednak i czas na zmiany. Do sądów wstawiono komputery, do komputerów przypięto takie specjalne czytniki, a referendarzom i sędziom rozdano również specjalne karty (bez nich ani rusz). I ruszyło…

Z ogromnym podziwem przyglądano się, jak ruszyła machina wieczysto-księgowa, jak mieliła wnioski, jak wydawała orzeczenia. Już nie miesiące, nie tygodnie, a tylko dni kilka trzeba było czekać na załatwienie sprawy. Cieszyli się wszyscy wokoło, zwłaszcza kredytobiorcy, wszakże co miesiąc sporo grosza zostawało w ich portfelach. Aż tu nagle przyszła reforma. Kolejna zmiana. Wydziały ksiąg wieczystych dosłownie zalane zostały wnioskami dotyczącymi sprostowania oznaczenia nieruchomości na skutek zmiany nazw ulicy. Podobno jednorazowo jeden z warszawskich wydziałów otrzymał ponad 300 wniosków…

Ustawa dekomunizacyjna miała – w swoich założeniach – zdekomunizować patronów ulic w miastach tych dużych, mniejszych i całkiem malutkich. Służyć miała komuś i czemuś, tak zresztą, jak wszystkie pozostałe reformy. Zmieniła więc nazwy ulic, a co za tym idzie spowodowała lawinę wniosków wieczysto-księgowych. I trzeba teraz zmienić te nazwy w księgach wieczystych tysięcy, dziesiątek, a może i setek tysięcy lokali, które stanowią odrębne nieruchomości. Skutkiem tego wszyscy ci, którzy zamierzają dokonać wpisu do księgi wieczystej, ponieważ wzięli kredyt, muszą dziś oczekiwać nie kilka dni, a kilka miesięcy. I płacić do banku zwiększone koszty kredytu.

Z pewnością jednym z najmniej spodziewanych skutków przepisów ustawy o dekomunizacji będzie taki oto fakt. Dwudziestokilkulatkowie, którzy nigdy nie doświadczyli tego systemu i znają go wyłącznie z lekcji historii, kupując mieszkanie na kredyt, boleśnie odczują go w swoich portfelach każdego dnia.