Sędzia niepokoju

0
Hand hält Paragraphen Symbol in die Sonne am Himmel

„Dla mnie najważniejszym partnerem w reformie sądownictwa są osoby pokrzywdzone przez wymiar sprawiedliwości. W porozumieniu z nimi zaproponowaliśmy powoływanie sędziów pokoju, skrócenie procedur i obniżenie kosztów sądowych” – powiedział niedawno jeden ze znaczących polityków zamierzający zostać prezydentem.

Pomijam nieistotny „drobiazg”, jakim jest niezgodność z konstytucją. Ponieważ w zasadzie pomysł podoba się wszystkim, od Ministerstwa Sprawiedliwości do sędziów, to „porozumienie ponad podziałami” partii politycznych zmieni konstytucję, a resztę się uchwali w jakimś kolejnym poselskim projekcie ustawy.

Sędziowie pokoju nie będą musieli być prawnikami. Niezbędne za to będzie ich „życiowe doświadczenie”. Ministerstwo Sprawiedliwości uważa, że brak wykształcenia prawniczego ma uzasadnienie. Dlaczego? To przecież oczywiste: „bo są kategorie spraw, w których wiedza prawnicza jest zbędna” – wystarczą uczciwość, doświadczenie życiowe i tzw. zdrowy rozsądek. Czym mają się zająć sędziowie pokoju? „Drobnymi” sprawami karnymi… Gdy ktoś odmówi przyjęcia mandatu za złe parkowanie albo dokona drobnej kradzieży w sklepie, np. pendrive`a, a także „banalnie prostymi” sporami dotyczącymi wadliwego remontu mieszkania. Prawda, że to same drobiazgi?

Sędziowie mają orzekać w oparciu o zasady słuszności. Proste. Nie wymaga to czytania kodeksów, których „nie rozumieją” prawnicy. Sądy powszechne będą rozpatrywać odwołania od wyroków sędziów pokoju, na wszelki wypadek gdyby ktoś (zapewne nieliczny) był niezadowolony z tego rodzaju sprawiedliwości.

Jeden z klubów parlamentarnych przygotował nawet tzw. białą księgę. Według tego projektu do kompetencji sędziów pokoju należeć mają przestępstwa, które nie są zagrożone karą pozbawienia wolności. Czyli „drobne”…

Sędziowie mają rozstrzygać spory cywilne dotyczące roszczeń wynikających z umów, których wartość nie przekracza 20 tys. zł, w sprawach czynszowych i wynajmu lokali, a także roszczenia w sporach sąsiedzkich czy  sporach o naruszenie posiadania przedmiotów o wartości nieprzekraczającej 20 tys. zł.

I jeszcze jeden naprawdę drobiazg: koszty. „Koszty będą niemałe. Moim zdaniem będzie to liczone w setkach milionów złotych (…). Nie robiliśmy w tym zakresie dokładnej analizy, bo nie jest to jeszcze ostateczny projekt ustawy” – powiedział jeden z autorów księgi.

No cóż, rzec by można, jak mawiali Rzymianie: Volenti non fit iniuria– chcącemu krzywda się nie dzieje. O czym zapomniano? O tym, że przeszczepy przeniesione z innych systemów wymierzania sprawiedliwości osadzone tam w historycznie uzasadnionych i popartych doświadczeniami tych krajów realiach są odrzucane w innych systemach.Można oczywiście zarządzić, że każdy może być sędzią pokoju i na pewno zgłoszą się chętni. Łatwa praca, proste sprawy. Tak właśnie zdewastowano zawód mediatora, którym każdy może być. Bo przecież mediowanie też jest proste.

Sędziom zdewastowano właśnie, i tak niezbyt wysoki, poziom zaufania. Myślenie, że „sędzia ludowy” będzie go miał, jest myśleniem życzeniowym. Po kilku pokazanych przez media niebanalnych orzeczeniach tych „sędziów” (które, jestem pewien, muszą się zdarzyć)… czar pryśnie. A niski poziom zaufania do sądów będzie powodem tego, że każdy wyrok sędziego pokoju wyląduje w końcu w sądzie powszechnym. I naiwnością jest twierdzić, że odciąży to w jakiś sposób sądy.

Polacy z autorytetami mają problem: są nimi jedynie rodzice, a i to nie zawsze. Tak więc autorytety umarły. Nie ma ich. Przykro mi to pisać, ale dla znacznej liczby Polaków autorytetu takiego sędziowie nie mają. Zasługa w tym też polityków, którzy przyczynili się do tego wydatnie. Co takiego się wydarzy, że sędzia pokoju będzie go miał? Wymierzanie sprawiedliwości w naszej kulturze odbywa się w atmosferze sali sądowej i tóg, a nie prywatnych biur i ubranych po cywilnemu, wydających wyroki „według zasad słuszności” pseudosędziów. To koncepcja odległa o lata świetlne od naszego modelu wymierzania sprawiedliwości opartego na kodeksach. Sędzia pokoju nie będzie wunderwaffe wymiaru sprawiedliwości. Tak jak nie będzie Batmanem niosącym sprawiedliwość pokrzywdzonym.Cóż, tak jak w Polsce wszyscy są lekarzami, niebawem będą sędziami. Tyle tylko że to z wymierzaniem sprawiedliwości nie będzie miało nic wspólnego.