Dlaczego kupujemy szwajcarskie zegarki?

0

Przeprowadzone badania udowadniają, że im większym jest ktoś materialistą, tym niższy jest u niego poziom dobrego samopoczucia.

Przez 19 lat badano 12 tys. ludzi i udowodniono, że im bardziej ktoś wyznaje materialistyczne wartości, tym bardziej pogarsza się jego poczucie szczęścia. Jeśli znajdujemy się w sytuacji życiowej, którą oceniamy jako niepewną, mamy tendencję do stawania się materialistami. To sposób na stłumienie emocji. Nowy zegarek szwajcarski, torebka czy samochód poprawią humor. Inne badania wykazały, że im człowiek jest smutniejszy, tym więcej kupuje dóbr konsumpcyjnych, jeśli tylko specom od marketingu uda się skierować uwagę potencjalnego klienta na produkt.

A więc dlaczego pracujemy więcej? Co powoduje, że rzadziej widujemy naszych bliskich? Po co zapracowujemy się na śmierć, by kupować rzeczy, których naprawdę nie potrzebujemy? Bo kupowane przedmioty dostarczają nam tego, czego nam brak? Jeep daje nam swobodę, której w życiu nie mamy. Szwajcarski luksusowy zegarek jest dostarczycielem uznania, którego nam brakuje. iPhone daje nam poczucie przynależności do grupy wyjątkowych ludzi. Za to wszystko jesteśmy gotowi niemało zapłacić – nasz status jest wart każdych pieniędzy.

Zerknijmy przez chwilę na męski symbol statusu, przez który wielu polityków miało problemy – drogi zegarek. Drogi zegarek musi być szwajcarski, wiadomo – szwajcarskie zegarki są najlepsze. Powinien mierzyć czas i to precyzyjnie, a szwajcarski drogi zegarek powinien robić to wyjątkowo dokładnie. Przecież trudno sobie wyobrazić, że kupisz drogi zegarek, o którym z założenia wiadomo, że będzie się spóźniać. Co za absurd. Wydać masę pieniędzy na coś, co nie będzie działać tak, jak powinno.

Drobna uwaga techniczna dotycząca zegarków: dokładność pomiaru czasu każdego zegarka określana jest ,,wartością uchybienia chodu”. Uchybienie chodu zegarka szwajcarskiego wysokiej klasy wynosi około dwóch sekund na dobę, co oznacza, że zegarek wart np. 50 tys. zł po miesiącu spóźni się o minutę! Nisko ceniony prestiżowo tani zegarek kwarcowy ma opóźnienie 0,1 sekundy na dzień. A jeśli kupisz zegarek japoński, którego precyzja sterowana jest radiowo (cena ok. 1–2 tys. zł), a stabilność pomiaru czasu zapewnia dziewięć zegarów atomowych, to spóźni się on o 0,00000001 sekundy na dobę! Tak więc zegarki szwajcarskie są drogimi gadżetami, które nie mierzą precyzyjnie czasu, lecz dostarczają (tym, którzy tego potrzebują) złudzenia prestiżu.

Co się stało, kiedy okazało się, że na rynku pojawiły się tańsze i dokładniejsze zegarki kwarcowe? Wiele firm produkujących zegarki szwajcarskie upadło. Trzeba było znaleźć nową marketingową narrację. To, co zrobiono, przypomina mi komentarz do testów samochodów toyoty w jednym z niemieckich pism motoryzacyjnych. Co tam napisano? Trudno było zaprzeczyć niezawodności Toyoty, więc zadano pytanie. Jest ona bardzo dobra, ale kto chciałby kupić taki „nudny” samochód? Ten sam sposób zastosowano w narracji sprzedawców zegarków: kto chciałby kupić nudną japońską taniochę. Trudno było bowiem zaprzeczyć faktom: japońskie kwarcowe zegarki bezbłędnie pokazywały aktualny czas. Ale można było zbudować narrację, że właśnie oglądanie tego, jak zegarek się spóźnia, jest piękne, a nakręcanie go codziennie jest szczytem prestiżu, co podkreślić miała odpowiednio wysoka cena. Rynek podzielił się: nabywcy prestiżu płacą duże pieniądze za spóźniające się zegarki, a ceniący sobie użyteczność kupują niezawodne zegarki japońskie za dużo mniejsze pieniądze.

Narracje, czyli interpretacje, rządzą światem polityki, gospodarki, organizacji i naszym życiem. Często bywają tak absurdalne i nielogiczne, że niemożliwe wydaje się, że ktoś w nie uwierzy… Można przeinaczać fakty, przewrotnie mieszać je z kłamstwami, zatajać informacje. Można. Można prezentować je w manipulacyjny sposób, kłamać i oszukiwać. Nie można jednak kłamać wszystkim, we wszystkich sprawach, przez cały czas.

Manipulacja ma też niestety pewien przykry element, który powinni znać Wielcy Narratorzy. Ma swój koniec. Kiedy ludzie zorientują się, że zostali zmanipulowani, czują się oszukani. Wtedy Wielcy Narratorzy tracą swoją wiarygodność. I przestają dla nas istnieć. Tak jak niektórzy politycy, których dziś nikt już nie pamięta. Tak jak nieuczciwe banki, które już nie istnieją. Tak jak nieuczciwi audytorzy, którzy zniknęli z rynku.

Któż bowiem chciałby rozmawiać z kłamcami i oszustami… bez względu na to, kim oni są.