Czy zostałeś już zhakowany?

0

Kiedy kilkanaście miesięcy temu ujawniono, że algorytmowi Facebooka wystarczy 10 lajków, by określić profil psychologiczny użytkownika dający więcej informacji niż te, którymi dysponują koledzy z pracy, a 70 lajków, by wiedzieć więcej o nim niż znajomi… wzbudziło to zrozumiały szok.

To nie koniec: 150 lajków daje algorytmowi wiedzę o przekonaniach i nawykach każdego z nas większą, niż ma o nas rodzina, a 300 lajków określi lepiej nasze pragnienia i system wartości niż małżonek lub partner.

Ci, którzy nie używają FB, też nie uciekną. Google ma informacje na temat naszych upodobań, gazet, które czytamy, telewizji, którą oglądamy, a także towarów i usług, które kupujemy. Znajomość profili klienta, czyli profili psychologicznych, daje niewyobrażalną władzę.

Na nasze przekonania można wpływać i je zmieniać. Mózg to sieć neuronów, na które można wywierać wpływ w rozmaity sposób, wywołując emocjonalne doznania i reakcje: gniew, złość, przyjemność i miłość.

Wiedza o tym, co myślimy, jest kluczowa; mając ją, możliwe staje się wywieranie wpływu na każdego i na jego zachowanie.

Informacje dają wiedzę tym, którzy będą nam usiłowali coś sprzedać, ale też tym, którzy chcą zdobyć władzę. Dzięki algorytmom poznanie poglądów politycznych każdego z nas jest banalnie proste, zaś dotarcie do każdego z niezdecydowanych, o których walczą wszystkie partie polityczne, i poznanie argumentów, jakimi można ich przekonać, staje się możliwe. Bez względu na to, czy są to tysiące czy miliony obywateli. Sposoby manipulowania są nieograniczone. Czy coś z tym możemy zrobić?

Można po prostu telefon odłożyć. Nieprawda – nie można! Według ostatnich badań leżący na stole smartfon powoduje u innych odruch sięgnięcia po własny telefon. Uzależnienie od konieczności wielokrotnego sprawdzania informacji zna każdy. Telefon to elektroniczna smycz, dzięki której bez przerwy jesteśmy „w sieci”. „Co w tym złego, żyjemy w końcu w XXI w.” – ktoś powie. Tak – tyle tylko że po półtorej godziny spędzonej ze smartfonem czy komputerem nasze samopoczucie spada z każdą następną godziną. A wtedy jeszcze łatwiej na nas wpływać.

Wystarczy dostarczać nam informacje. Częściowo prawdziwe albo niepełne, albo tak zmanipulowane, byśmy pod ich wpływem zmienili swoje zachowanie. I kupili albo nie kupili smartfon określonej marki. Polubili albo znienawidzili określonego człowieka lub grupę ludzi. Zakładali rodzinę albo nie. Oszczędzali albo inwestowali. Kupowali samochody albo przeciwnie – wynajmowali je. W tej grze nie chodzi tylko o to, by dowiedzieć się, co czytamy, oglądamy i kupujemy, ale o to, kogo lubimy, a kogo nie, co nam się podoba, a czego nienawidzimy, jaki mamy system wartości i przekonań.

Celem jesteśmy my, a konkretnie nasze sposoby podejmowania decyzji. Nasze algorytmy, a konkretnie algorytmy naszego mózgu! Chodzi o to, żeby je rozpoznać…

Kiedy niewidzialne dla nas i abstrakcyjne ICH algorytmy będą wiedziały o nas więcej niż my sami o sobie, uzyskają nad nami władzę! Będą nas znały lepiej niż my sami siebie! Wtedy będą mogły nami manipulować i mówić nam, co jest dla nas dobre, a co złe…

Dziś funkcjonują systemy zdobywające informacje na temat „naszych” algorytmów, sposobów podejmowania przez każdego z nas decyzji. Działają, gromadzą i przetwarzają informacje…

Ważne pytanie: po co? I drugie pytanie: co z tymi informacjami dalej się stanie? Wykorzystają je działy marketingu firm, które stać na to, by je kupić? To już się dzieje. Ale jeśli kupi je każdy, kto ma pieniądze? Miliony danych o milionach algorytmów milionów ludzi, którymi będzie można sterować na nieograniczoną skalę. Mrzonki i fantasmagorie? A przykład ostatnich wyborów w USA, w których wykorzystano FB i jego lajki do wpływania na ich wyniki? Przecież to wymarzone narzędzie dla wszystkich polityków, tych bardziej i tych mniej szalonych. Na świecie jest ich wystarczająca ilość. Są też ci, którzy gotowi są je kupić za każdą cenę. Albo ukraść. Niektórzy twierdzą, że ta gra nie tylko się zaczęła… ale już trwa. To wojna o wszystko. O nasze umysły i serca. Jeśli pewnego dnia poczujesz pewien nieokreślony przypływ sympatii do polityka, na którego kiedyś nie mogłeś patrzeć, albo przyjdzie ci do głowy, że w tym, co mówi, jest sporo racji – oznaczać to będzie, że dałeś się zhakować…