No to się upiekło

0

Czy radca prawny, który w trakcie procesu powołuje się na stan swojej poczytalności, może odpowiadać za delikty dyscyplinarne? Jakie są podstawowe gwarancje procesowe, transponowane z postępowania karnego, w postępowaniu dyscyplinarnym radców prawnych? Co się stanie, gdy podczas procedowania zabraknie jednego z kluczowych jego elementów? 

Orzeczeniem z połowy 2018 r. okręgowy sąd dyscyplinarny uznał radcę prawnego za winnego popełnienia przewinienia dyscyplinarnego polegającego na tym, że podczas interwencji policji w 2015 r. zachowywał się agresywnie w stosunku do funkcjonariusza. Używał też słów powszechnie uznawanych za wulgarne i obraźliwe. Obwiniony w toku postępowania prowadzonego przez rzecznika dyscyplinarnego przyznał się do używania wulgarnych i obraźliwych słów. Okręgowy sąd dyscyplinarny wymierzył mu karę upomnienia i obciążył kosztami postępowania w kwocie 2,5 tys. zł na rzecz okręgowej izby radców prawnych.

W uzasadnieniu sąd wskazał, iż wiedział o tym, że w stosunku do obwinionego toczyło się również postępowanie karne z tego tytułu. Zostało ono jednak na wniosek pokrzywdzonego umorzone na podstawie art. 59a Kodeksu karnego w związku z pojednaniem się obwinionego z pokrzywdzonym i zapłaceniem przez niego określonej kwoty pieniężnej na wcześniej uzgodniony cel społeczny. 

Od orzeczenia okręgowego sądu dyscyplinarnego odwołanie wniósł obwiniony, podnosząc trzy zarzuty:

1.    obrazę przepisów postępowania, która mogła mieć wpływ na treść orzeczenia o kosztach postępowania dyscyplinarnego. Obwiniony podkreślił, iż w świetle przepisów ustawy o radcach prawnych i Kodeksu postępowania karnego zawiłość sprawy i cały tok postępowania nie przesądzały o nałożeniu tak wysokich kosztów postępowania; 

2.   obrazę przepisów postępowania, która mogła mieć wpływna treść orzeczenia w ten sposób, że sąd dyscyplinarny zaniechał przeprowadzenia z urzędu dowodu z zeznań pokrzywdzonego oraz poddania kontroli wniosku o ukaranie bez przeprowadzenia rozprawy. W konsekwencji doprowadziło to do błędu w ustaleniach i nieuzasadnionego skazania obwinionego;

3.    obrazę przepisów postępowania, która mogła mieć wpływ na treść orzeczenia poprzez zaniechanie przeprowadzenia z urzędu dowodu z akt innej sprawy dyscyplinarnej, a w szczególności dowodu z protokołu przesłuchania świadka na okoliczność, że obwiniony leczy się psychiatrycznie. Mogło to mieć wpływ na błąd w ustaleniach faktycznych i ukaranie obwinionego pomimo uzasadnionej wątpliwości co do jego poczytalności.

W związku z powyższym obwiniony wniósł o uchylenie zaskarżonego orzeczenia w całości i przekazanie sprawy do okręgowego sądu dyscyplinarnego w celu ponownego rozpoznania. Wnioskował także o przeprowadzenie dowodu z zeznań pokrzywdzonego na okoliczność jego sprawstwa oraz przeprowadzenie dowodu z zeznań świadka z akt innej sprawy dyscyplinarnej na okoliczność braku poczytalności.

Wyższy Sąd Dyscyplinarny orzeczeniem z początku 2019 r. zmienił zaskarżone orzeczenie w części dotyczącej kosztów postępowania, obniżając je do 1,5 tys. zł. W pozostałej części utrzymał je w mocy.

W tym miejscu należy przyjrzeć się wnikliwie uzasadnieniu w części dotyczącej nieuwzględnienia przez WSD ostatniego z zarzutów skierowanych przez obwinionego.

Sąd wyjaśnia, że sam fakt znajdowania się w sądzie dyscyplinarnym akt innej sprawy dyscyplinarnej obwinionego nie świadczy o tym, że ten sąd powinien znać związane z nią fakty i dowody. Skoro obwiniony o tym fakcie wiedział, mógł go zasygnalizować przed okręgowym sądem dyscyplinarnym, a także wnioskować o dołączenie treści przesłuchania świadka w tej kwestii.

Na marginesie informacja o tym, że obwiniony leczył się psychiatrycznie, bez uzupełnienia twierdzenia o opinie biegłych psychiatrów na temat stanu jego zdrowia psychicznego w czasie zdarzenia objętego wnioskiem, nie stanowi uzasadnionej wątpliwości co do jego poczytalności, która to wątpliwość obliguje sąd do wyznaczenia mu obrońcy z urzędu. 

Kasację od orzeczenia Wyższego Sądu Dyscyplinarnego wywiódł sam obwiniony, stawiając mu dwa zarzuty. Jednym z nich było rażące naruszenie przepisów postępowania polegające na zaniechaniu dokładnego wyjaśnienia przez Wyższy Sąd Dyscyplinarny istotnej okoliczności sprawy. Chodziło o to, czy wina obwinionego nie budzi wątpliwości w sytuacji, gdy sąd dysponował informacją o jego leczeniu psychiatrycznym oraz o wydaniu – w toku dwóch postępowań karnych, które toczyły się w stosunku do niego – postanowień o powołaniu biegłych w celu wydania opinii o stanie jego zdrowia psychicznego.

Drugi z zarzutów odnosił się do niepełnej oceny dowodu z dokumentu prywatnego w postaci opinii sądowej psychiatryczno-psychologicznej wydanej w sprawie karnej. Wskazywała ona na występowanie u obwinionego choroby psychicznej w postaci zaburzenia afektywnego dwubiegunowego. Z opinii tej zdaniem obwinionego wynika brak jego poczytalności w marcu i kwietniu 2017 r., co przesądza również o poczytalności, a raczej jej braku, w czasie popełnienia deliktu dyscyplinarnego z 2015 r.

Obwiniony wniósł o uchylenie orzeczenia Wyższego Sądu Dyscyplinarnego i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania.

Sąd Najwyższy w trakcie procedowania w niniejszej sprawie napotkał na przeszkodę, której nie dało się usunąć, uchylił orzeczenia Wyższego Sądu Dyscyplinarnego oraz okręgowego sądu dyscyplinarnego i umorzył postępowanie. Powodem takiej decyzji było wystąpienie jednej z bezwzględnych podstaw uchylenia orzeczenia z art. 439 § 1 pkt 9 w związku z art. 17 § 1 pkt 9 k.p.k., ze względu na brak wydania i przedstawienia zarzutów radcy prawnemu w toku postępowania prowadzonego przez rzecznika dyscyplinarnego.

Takie uchybienie skutkowało brakiem możliwości przejścia z fazy postępowania in rem (w sprawie)na fazę in personam (przeciwko osobie). Zgodnie z brzmieniem art. 68 ust. 3 za obwinionego możemy uznać radcę prawnego, co do którego wydano postanowienie o przedstawieniu zarzutów. Doktryna prawa karnego wskazuje na elementy, które powinny tej czynności towarzyszyć. Takimi elementami są m.in. sporządzenie postanowienia, podpisanie go, ogłoszenie danej osobie i niezwłoczne przesłuchanie jej w charakterze obwi­nionego. 

Są oczywiście sytuacje, w których problematyczne (a czasem wręcz niemożliwe) jest dokonanie niektórych z tych czynności. Niemniej jednak w niniejszej sprawie zapomniano o tak ważnej czynności procesowej.

Czy można zatem pokusić się tutaj o stwierdzenie, że komuś się coś upiekło i nie poniesie konsekwencji za swoje czyny? W tym przypadku takie stwierdzenie wydaje się być trafne.Nasuwa się także inne pytanie: czy radcy prawnemu, który dopuszcza się licznych deliktów dyscyplinarnych, przystoi w trakcie postępowań powoływanie się na swój stan zdrowia psychicznego. A także wcale nieretoryczna wątpliwość, czy taka osoba może w dalszym ciągu należycie wykonywać zawód zaufania publicznego.