Być albo nie być

0

Czy radca prawny może uczestniczyć w czynnościach nielegalnych? Czy bierny udział może również zostać zaklasyfikowany jako naruszenie etyki zawodowej radcy prawnego i czy sam udział radcy w czynnościach nielegalnych może być podstawą do rozwiązania umowy o pomoc prawną? Przekonamy się o tym w niniejszym orzecznictwie.

Na początku 2016 r. zastępca rzecznika dyscyplinarnego wszczął dochodzenie w sprawie radcy prawnego w związku z naruszeniem podstawowych wartości i zasad wykonywania zawodu radcy prawnego. Naruszenie to było związane z zarzutami skierowanymi przez skarżącego radcę prawnego, że ten uczestniczył w zdarzeniu kradzieży z włamaniem jako pełnomocnik swojego klienta.

Kilka miesięcy później zastępca rzecznika dyscyplinarnego po zbadaniu okoliczności możliwości popełnienia deliktu dyscyplinarnego przez radcę prawnego oraz po otrzymanych od niego wyjaśnieniach umorzył dochodzenie. W uzasadnieniu postanowienia zastępca zwięźle przedstawił stan faktyczny, który w trakcie trwania dochodzenia udało się ustalić. Do radcy prawnego zgłasza się klient, który jest właścicielem pewnej nieruchomości. W tej nieruchomości znajdują się jednak rzeczy ruchome, które nie należą do niego, a on sam mieszka poza granicami kraju. Klient prosi radcę prawnego, aby ten uczestniczył w opróżnianiu nieruchomości z rzeczy znajdujących się w niej, w celu złożenia ich do depozytu. Na miejscu zdarzenia pojawia się jednak rzekomy właściciel nieruchomości oraz znajdujących się tam przedmiotów (skarżący), twierdząc, że on jest jej właścicielem (nie legitymując się żadnym z dokumentów potwierdzających jego tezę), i oświadcza, iż dochodzi tu do popełnienia przestępstwa kradzieży z włamaniem. Skarżący wzywa patrol policji, który stwierdza, że jest to wyłącznie spór cywilny i policja nie posiada żadnych kompetencji do jego rozstrzygnięcia. Skarżący został również poinformowany przez funkcjonariuszy, iż jeżeli patrol zostanie wezwany znów w to samo miejsce, z tego samego powodu, to na skarżącego zostanie nałożona kara grzywny.

Skarżący został wezwany przez zastępcę rzecznika dyscyplinarnego na przesłuchanie w charakterze świadka w celu przedstawienia swojej wersji wydarzeń oraz okazania aktu notarialnego potwierdzającego, iż jest właścicielem nieruchomości. Na wezwanie się jednak nie stawił. Radca prawny, który również został wezwany na przesłuchanie, wyjaśnił całą sytuację, która zaistniała tamtego dnia, w jaki sposób przebiegała, i uznał, że jego klient postąpił w sposób prawidłowy. Zdaniem zastępcy rzecznika dyscyplinarnego całość materiału dowodowego, który udało się zebrać w trakcie trwania dochodzenia, nie uzasadnia skierowania wniosku o ukaranie radcy prawnego i postępowanie w sprawie należy umorzyć.

W połowie 2016 r. do Okręgowej Izby Radców Prawnych wpłynęło zażalenie, w którym skarżący podnosi, że klient radcy prawnego wiedział i wyraził zgodę na to, żeby skarżący wprowadził się do tego domu wraz z rodziną, o czym świadczy korespondencja elektroniczna. W trakcie zamieszkiwania okazało się, że nieruchomość jest zadłużona. Klient radcy prawnego zapewniał skarżącego, że wszystkie należności są regulowane na bieżąco, jednakże skarżący musiał sam pokryć wszystkie należności w wysokości kilkudziesięciu tysięcy złotych. Następnie skarżący podniósł, że aby pozbyć się skutecznie niechcianego lokatora, należy wszcząć postępowanie egzekucyjne, a dopiero na podstawie prawomocnego wyroku sądu, opatrzonego w klauzulę wykonalności, można przeprowadzić eksmisję, która polega na przymusowym usunięciu lokatora, zapewniając mu lokal zastępczy.

Zastępca rzecznika dyscyplinarnego, uznając zażalenie za zasadne, postanowił uchylić postanowienie o umorzeniu dochodzenia, wskazując, że w sprawie mogły pojawić się nowe okoliczności, które mogą mieć wpływ na jej rozstrzygnięcie.

Pod koniec 2016 r. zastępca rzecznika dyscyplinarnego postanowił przedstawić zarzuty radcy prawnemu o to, że:

w dniu 21 maja 2015 r., działając w imieniu swojego klienta, uczestniczył w podejmowaniu czynności, co do których radca prawny nie posiada uprawnień, polegających na przymusowym wyegzekwowaniu obowiązku opróżnienia domu mieszkalnego, zajmowanego przez skarżącego, podczas gdy do opróżnienia domu doszło bez wydanego prawomocnego wyroku sądu nakazującego eksmisję i bez udziału komornika sądowego, tj. popełnienia przewinienia dyscyplinarnego określonego w art. 64 ust. 1 ustawy z dnia 6 lipca 1982 r. o radcach prawnych w związku z art. 6 w związku z art. 11 ust. 2 i 3 Kodeksu Etyki Radcy Prawnego stanowiącego Załącznik do uchwały Nr 8/VIII/2010 Prezydium Krajowej Rady Radców Prawnych z dnia 28 grudnia 2010 r.

Zastępca rzecznika dyscyplinarnego na początku 2017 r. skierował wniosek o ukaranie radcy prawnego do okręgowego sądu dyscyplinarnego, podtrzymując zarzuty postawione obwinionemu radcy prawnemu.

Okręgowy sąd dyscyplinarny okręgowej izby radców prawnych uniewinnił obwinionego od zarzucanego mu czynu. W uzasadnieniu orzeczenia zwrócił uwagę na pewną kwestię. Zgodnie z art. 64 ust. 1 ustawy o radcach prawnych radca podlega odpowiedzialności dyscyplinarnej za postępowanie sprzeczne z prawem, zasadami etyki lub godnością zawodu bądź za naruszenie swoich obowiązków służbowych. W pierwszej kolejności okręgowy sąd dyscyplinarny zważa, że dla oceny zachowania obwinionego to, czy skarżący posiadał tytuł prawny do nieruchomości czy też nie, jest kwestią drugorzędną, ponieważ posiadacz rzeczy jest chroniony, niezależnie od dobrej czy złej wiary. W polskim systemie prawnym samopomoc jest dozwolona jedynie w wypadkach wskazanych w Kodeksie cywilnym. Jednakże okręgowy sąd dyscyplinarny wskazał, że przez sam fakt swojej obecności obwiniony nie dopuścił się zachowania sprzecznego z zasadami etyki radcy prawnego. Czynności prowadzące do eksmisji skarżącego z nieruchomości były podejmowane przez klienta, z jego własnej inicjatywy i przez wynajętych przez niego ludzi, a nie bezpośrednio przez obwinionego. W treści uzasadnienia padło również jedno zasadnicze pytanie – czy sam fakt obecności obwinionego w trakcie trwania czynności wyżej opisanych może skutkować postawieniem radcy prawnemu zarzutu naruszenia zasad etyki zawodowej? Zdaniem okręgowego sądu dyscyplinarnego należy na to pytanie odpowiedzieć negatywnie. Obwiniony był na miejscu, ale nie przejawiał jakiejkolwiek aktywności w prowadzeniu tych czynności.

Od orzeczenia okręgowego sądu dyscyplinarnego wpłynęło odwołanie skarżącego – pokrzywdzonego, który zarzucił m.in.:

1)   naruszenie prawa procesowego, tj. art. 7, 167, 366 § 1 i art. 92 oraz 427 § 1 Kodeksu postępowania karnego w związku z art. 741 pkt 1 ustawy o radcach prawnych, mające wpływ na jego treść, a polegające na:

oparciu o ustalenia faktyczne wyłącznie na zeznaniach jednego ze świadków oraz obwinionego, co skutkowało błędami w ustaleniach faktycznych, a także nieprawidłową oceną pozostałego w sprawie materiału dowodowego,

zaniechaniu wyjaśnienia wszystkich istotnych okoliczności sprawy poprzez brak przeprowadzenia dowodu z zeznań wszystkich osób, które w zdarzeniu uczestniczyły

2)   oraz faktu błędnego uznania, że zachowanie radcy prawnego nie wypełnia znamion popełnienia przez obwinionego deliktu dyscyplinarnego polegającego na naruszeniu godności zawodu i podważeniu zaufania.

W ocenie Wyższego Sądu Dyscyplinarnego Krajowej Izby Radców Prawnych w Warszawie materiał dowodowy zebrany w sprawie został przez okręgowy sąd dyscyplinarny uwzględniony i oceniony właściwie. Zeznania świadka oraz wyjaśnienia złożone przez obwinionego są jasne i spójne.

Z materiału dowodowego wynika, że: obwiniony osobiście nie wszedł w posiadanie rzeczy pokrzywdzonego. Nie miał z pokrzywdzonym żadnego kontaktu fizycznego, nie pomagał czynnie ani biernie w dokonanej przeprowadzce rzeczy pokrzywdzonego. Nie inspirował, nie polecał ani nie kierował żadnymi czynnościami związanymi z opróżnieniem nieruchomości. Nie nakłaniał swojego klienta do działań z opróżnieniem nieruchomości, wręcz, jak twierdzi, udzielił mu porady prawnej, której celem było powstrzymanie się klienta od działań niezgodnych z prawem.

Odnosząc się do treści zarzutu pokrzywdzonego, że okręgowy sąd dyscyplinarny oparł się wyłącznie na zeznaniach obwinionego i świadka, Wyższy Sąd Dyscyplinarny uznał, że brak jest dostatecznych dowodów potwierdzających tę tezę. W ocenie sądu nie zasługuje również na uznanie zarzut naruszenia prawa, polegający na błędnym uznaniu, iż udział obwinionego w zdarzeniu nie wypełnia znamion deliktu dyscyplinarnego. W związku z powyższym Wyższy Sąd Dyscyplinarny utrzymał w mocy zaskarżone orzeczenie.

Od wyroku Wyższego Sądu Dyscyplinarnego wpłynęła kasacja pełnomocnika pokrzywdzonego, a Sąd Najwyższy ustosunkował się do niej w ten sposób, że:

1)   zarzuty procesowe są zasadne. Artykuł 5 § 2 k.p.k. nie został zastosowany prawidłowo. Niedające się usunąć wątpliwości rozstrzyga się na korzyść oskarżonego, ale w ten sposób, że sąd powinien przeanalizować wszystkie okoliczności i dojść do prawdy w najbardziej zbliżony sposób do stanu faktycznego, a nie opierać się na dowodach, które jego zdaniem są wystarczające. Przesłuchanie klienta obwinionego w tym wypadku było zasadne, mimo iż mieszka on poza granicami kraju,

2)   zarzut naruszenia prawa materialnego ma charakter precedensowy i sąd powinien ustalić, jaki był udział obwinionego (czynny czy bierny) i jaki był jego stosunek w trakcie trwania zdarzenia, w oparciu o ustalony stan faktyczny,

3)   oraz czy udział obwinionego w czynnościach nielegalnych może stanowić podstawę do rozwiązania umowy o pomoc prawną przez radcę prawnego.

Sąd Najwyższy uchylił orzeczenie Wyższego Sądu Dyscyplinarnego i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania.